Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Round Robin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Round Robin. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 sierpnia 2010

64. Na szybko...

W końcu wakacje nadeszły i dla mnie o:)

Za pół godziny wyjeżdżamy na lotnisko i będziemy 2 tygodnie opalać (a raczej spalać się) w Egipcie :) Myślałam, że się nie doczekam bo w pracy ciągle na wysokich obrotach, w domu też, nawet dzieci chodziły do dyżurnego przedszkola. Nie miałam czasu na nic, ale chcę Wam przekazać, że wszystkie zaległości robótkowe nadrobiłam i mogę z czystym sumieniem wyjechać i ogłosić, że jestem na bieżąco z zabawami RR!

Kot marcowy na kanwie Jeniulki skończony, najgorzej było z kotem kwietniowym na kanwie Zahaftowanej, bo tak chciałam, żeby biedak nie czekał u mnie 2 tygodnie, że siedziałam z nim wczoraj pół nocy i dziś wstałam o 6 żeby zrobić okreskowania i o 8:00 skończyłam:) Uff... ale tempo. Spakowałam i jadąc na lotnisko mam nadzieję, że uda mi się go jeszcze wysłać.

Zdjęć nie będzie bo już nie zdążę wgrać na serwer...

Żadnego RR torebkowego i butowego nie ma u mnie.
To tyle relacji... Uciekam w ciepłe kraje...
Niech żyje urlop Hip hip hura!!!

Pozdrawiam Was gorąco

wtorek, 20 lipca 2010

63. Kocie RR

Leń blogowy dalej mnie nie opuszcza, melduję jednak że lutowy kotek na kalendarzu AgnieszkiMD wykonany i wczoraj pofrunął dalej - coraz bliżej do właścicielki.
Ja swojej kanwy też już doczekać się nie mogę i wiem jedno - nie jest to zabawa dla mnie bo za bardzo szarga mi nerwy! Ludzie zapisują się beztrosko bo to przecież chwila napisać komentarz, a potem nie potrafią się wywiązać bo RRobinów w kolejce 10 (bo jakże łatwo się na wszystkie zapisać), a potem "nie mogę" się wyrobić, albo nagle miesiącami choruję, mam remont i tysiąc innych spraw przez które zabawa staje się źródłem nerwów :( Po kanwach niestety widać te miesięczne "zaleganie" - przychodzą coraz bardziej brudne i wyświechtane.
Nie, nie, nie to zabawa nie dla mnie osoby lubiącej staranność w haftowaniu i porządek w miejscu pracy. Tymczasem kotek lutowy wygląda tak:
 
a tak cały kalendarz Agnieszki MD:
 
Na chwilę obecną nie mam u siebie żadnego RR. Czekam na kotka marcowego od Ewy, słownik torebkowy od Beacik i butowy od ona_i_ja.

poniedziałek, 5 lipca 2010

62. Wakacyjny leń blogowy ...

Oj dawno mnie tu nie było, bardzo dawno...
Przepraszam bardzo wszystkich lubiących mnie odwiedzać za brak nowych wiadomości...

Dlaczego mnie tak długo nie było? Ano z żadnego konkretnego powodu co najgorsze... Po prostu tak jak w tytule mam wielkiego wakacyjnego lenia... :) Koniec roku "przedszkolnego" mojego dziecka był bardzo intensywny bo był to ostatni rok w przedszkolu - było mnóstwo łez i wzruszeń, a po wakacjach szkoła..., w pracy też się dużo dzieje, ale główny powód jest taki, że wraz z nastaniem lata spędzam z dziećmi czas głównie na świeżym powietrzu. Wracamy do domku wieczorkiem, więc tylko kąpanie i spanie i chwila czasu na "ogarnięcie domu" - na zaglądanie na bloga już go niestety nie starczało bo rano znów trzeba wstawać skoro świt do pracy. Mimo, że wakacje w pełni to cały lipiec pracuję, a dzieciaczki chodzą do dyżurnego przedszkola - stąd ten ciągły pośpiech bo popołudniu basen, plac zabaw, lody, zakupy i tysiąc codziennych spraw...
Na usprawiedliwienie powiem, że mimo, że często padam z nóg robótek staram się nie zaniedbywać:) Najważniejsze, że w sprawie robótkowych zobowiązań jestem na bieżąco:)
Słowniczek bucikowy wysłany w dalszą drogę do Anek-73 dopiero niedawno, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że hafcik gotowy był w umówionym terminie, a dodatkowy miesiąc zajęlo mi zrobienie zeszyciku bo najpierw długo długo nie miałam czasu, żeby go kupić, a potem pomysłu co w nim napisać :P W nagrodę Anek od razu dostała dwa słowniczki: mój i ona_i_ja - jako, że nadeszły upragnione wakacje będzie miala co robić, a ja jestem już "na bieżąco" tzn. czekam na kolejny :)
Tak wygląda mój słowniczek:

 
 
A tak słowniczek koleżanki z blogu ona_i_ja:
 
 
Zrobiłam i wysłałam już drugą torebkę, tym razem na kanwie Beacik. Muszę przyznać, że do tego słowniczka najtrudniej było mi się zabrać i najdłużej zajęło mi haftowanie go... Dlaczego można zauważyć na zdjęciach:
 
 
Na szczęście już dawno wysłany :)

A dzisiaj przyszedł o Ewkaka19 koci kalendarz Agnieszki MD więc zabieram się do pracy nad walentynkowym kotkiem :)

poniedziałek, 10 maja 2010

61. Kot styczniowy i porwanie

Zapomniałam się pochwalić, że w tak zwanym międzyczasie udało mi się skończyć styczniowego kotka RR na kalendarzu Kasiulka. W sobotę poleciał już w dalszą drogę bo niecierpliwie wypatruje go już Aga :)
Tak oto prezentuje się ten słodki śpioch:
 
 
A tutaj w towarzystwie pozostałych słodziaków :)
 
Widać, że już niewiele zostało do końca i ja już też się doczekać nie mogę bo w końcu maj był terminem, kiedy kanwy miały wracać do właścicieli. Tak więc z niecierpliwością czekam na następnego kocura!

A jeśli chodzi o porwanie... Ach, co to był za dzień :) Własny mąż porwał mnie wczoraj na cały wieczór zupełnie bez okazji, zupełnie bez zapowiedzi, w tajemnicy zorganizował opiekę nad dziećmi, nie mówiąc dokąd jedziemy, więc wszystko było ogromną niespodzianką... Powiem Wam, że po 12 latach małżeństwa naprawdę docenia się takie gesty, przez chwilę czułam się jak w bajce o Kopciuszku :) Bawiliśmy się wspaniale, a wieczór zaczęliśmy od brawurowego spektaklu w Teatrze Komedia:
 
"Nie jest łatwo mężowi zdradzać swoją żonę w mieszkaniu przyjaciela, w którym ona również zdradza swojego męża. W dodatku tego samego dnia i o tej samej godzinie... w tym samym łóżku... Ale jeszcze trudniej, będąc właścicielem mieszkania, kryć przyjaciela, który zdradza żonę, kryć żonę przyjaciela, która zdradza przyjaciela i jednocześnie szpiegować własną żonę, która podobno zdradza nas... W tym samym mieszkaniu, tego samego dnia i o tej samej godzinie. Nie musimy dodawać, że w tym samym łóżku... Powiecie Państwo, że tego już za wiele? O nie! To dopiero początek! Bowiem w tym samym mieszkaniu, tego samego dnia i o tej samej godzinie, pojawi się jeszcze kilka osób, które będą chciały kogoś zdradzić, albo wydawać się im będzie, że są właśnie zdradzane... O tym samym łóżku już nie wspomnę...
Tylko jedna osoba nie będzie nikogo zdradzać i nie będzie zdradzana, ale za to nie będzie tolerować jakichkolwiek zdrad. Zatem wszyscy będą ją przekonywać, że są zupełnie kim innym, niż w rzeczywistości są. Mało? To dodajmy do tego jeszcze psa, którego nie ma i książkę o psie, która jest warta kilka milionów. Dla ścisłości, pies i książka nie zdradzają nikogo... "

Brawurowa obsada aktorska, zamiast Julii Kamińskiej grała Katarzyna Zielińska, zamiast Pawła Królikowskiego grał Robert Rozmus, a zamiast Ewy Ziętek świetna Joanna Kurowska. Polecam z całego serca jeśli macie okazję obejrzeć ten spektakl. Płakaliśmy ze śmiechu razem z całą widownią :) Reszta wieczoru też była niezmiernie udana, choć już nie będę wnikać w szczegóły :)
W każdym razie wypoczęłam wspaniale i tryskam pozytywną energią dziś przez cały dzień:)
Biorąc jeszcze pod uwagę, że w czwartek wyjeżdżam do Wiednia na 4-dniowy wyjazd integracyjny z firmy - to będzie chyba naprawdę udany tydzień:))

poniedziałek, 3 maja 2010

59. A dictonery of bags - start

Dawno mnie nie było, a to dlatego, że ostatnio zwiększone obowiązki nie dawały mi wolnego czasu. Na szczęście już wszystko wraca do normy i rodzinka jest w komplecie :) Weekend mimo paskudnej pogody spędziliśmy aktywnie, a zdjęcia co robiliśmy pokażę niebawem.
Dzisiaj hafciarsko, bo mimo, że czasu nie miałam to wcześniejsze zobowiązania sprawiły, że każdą wolną chwilkę poświęcałam na haftowanie słowniczka na który zapisałam się u AgnieszkiMD w ramach zabawy Round Robin. Bardzo chciałam wyrobić się w terminie i udało się! Moja część słowniczka została przed weekendem ukończona i już jutro poleci w świat do kolejnej miłej osóbki :) A wygląda tak w całości:
 
A tak w zbliżeniach:
 
 
Przede mną jeszcze jeden słowniczek butowy, ale wcześniej muszę się zająć styczniowym kotkiem, który przyleciał już do mnie od Ewy.
KOCHANE, dziękuję za tyle miłych wpisów pod moimi wróżkami. Jest mi szalenie miło, że tak wiele osób do mnie zagląda i zostawia tak miłe komentarze. Jeszcze nie miałam czasu pojechać po rameczki, ale jak już będą wisiały w pokoiku córeczki na pewno pokażę :)

środa, 31 marca 2010

55. Kotki :)

Mimo braku czasu dłubałam pomalutku kotka listopadowego na kalendarzu ANEK-73. Przeważnie było to tylko kilka krzyżyków przed snem, ale nie dlatego kotek spędził u mnie dwa tygodnie.. Głównym powodem był brak mulinki nr 932 w jedynej pasmanterii oferującej nici DMC w naszym mieście:( Oczywiście 1 motka nie opłacało mi się zamawiać przez net, zresztą pani w pasmanterii obiecała dostawę za dwa dni, więc czekałam, ale mimo tego że systematycznie zaglądałam do pasmanterii, kolorek ten się nie pojawiał. Miałam już dość tego kociaka bo strasznie monotonnie się go haftowało, więc ucieszyłam się, kiedy przyszedł do mnie kotek grudniowy na kalendarzu Sewuli.
Tego dla odmiany wyhaftowałam w 2 dni, trzeciego zrobiłam okreskowania, a ponieważ w pasmanterii dalej nie było kolorku 932 DMC, kupiłam zamiennik ariadny i skończyłam nim kotka Ani, żeby dalej nie przetrzymywać kanwy.
I tak oto prezentują się w pełnej krasie:
kotek Ani
 
i z pozostałymi kolegami
 
Kotek Sewuli
 
i wszystkie:
 
I tak oto oba koty poleciały dzisiaj dalej w świat do Agigalas, a ja może w końcu skończę przez święta tę wróżkę?!

piątek, 26 lutego 2010

48. Kot październikowy jutro wyrusza w świat.

Wczoraj miałam tyle stresu w pracy, że nie dałam rady dotknąć igły, ale dziś udało mi się okreskować kotka i tym sposobem jest już gotowy. Zaraz zrobię wpis do notesu i jutro wyruszy w dalszą drogę.
Tak wygląda gotowy sam i w towarzystwie wszystkich kolegów na kalendarzu Iskry01pl.
 
 
Robiąc już ostatnie napisy miałam nie lada stres bo wyszywając nazwę miesiąca okazało się, że wyszłam 2 kratki ponad podział kanwy i już myślałam, że źle rozmieściłam kota, a ponieważ już był gotowy na prucie byłoby już za późno... Jednak po policzeniu kratek wyszło na to, że chyba jest dobrze.. Uff... cieszę się, że już skończyłam. Szczerze mówiąc irytował mnie strasznie ten kot i ciężko mi się go haftowało :( bo gdzie ja mam teraz nastrój na halloween...!? W ogóle nie rozumiem skąd i dlaczego wzięło się tak duże opóźnienie w wyszywaniu tych kotów ?! Jutro zaczyna się marzec a ja haftuję dopiero październikowego kota, a listopadowy w ogóle jeszcze do mnie nie dotarł :( Czyż nie przyjemniej byłoby wyszywać je zgodnie z aktualnym nastrojem / porą roku (w końcu to kalendarz), a nie kota z choinką i prezentami w maju, kiedy już w ogóle nie czuć tego nastroju i magii i robić go trzeba niejako "na przymus"?
Nie podoba mi się to :((
Ewa zobowiązała się, że w pierwszym tygodniu marca wyśle mi kota listopadowego, biorąc jednak pod uwagę, że już 14 stycznia pisała na swoim blogu, że zrobiła już dynię w swoim październikowym to wydaje mi sie, że coś tu jest nie tak zważywszy, że minęło już od tego czasu półtora miesiąca. Dziewczyny, ja wszystko rozumiem, wiem, że zdarzają się w życiu różne sytuacje.... sama jestem tego najlepszym przykładem, odkąd wróciłam do pracy na nic nie mam czasu, pracuję w zamówieniach publicznych przy przetargach na miliony złotych więc moja praca jest niezwykle stresująca, także wieczorem często nie mam juz siły na nic. Poważnie zastanawiałam się czy nie zamknąć z tego powodu bloga bo prawie nie mam co już tu pokazywać......, ale nie oszukujmy się, te koty to niewielkie obrazki i jak pokazuje mój przykład i wielu innych dziewczyn można je zrobić w kilka dni, a nawet robiąc tylko po kilka krzyżyków dziennie spokojnie można się wyrobić w przepisowym miesiącu. Moim zdaniem tu chodzi o zwykłą odpowiedzialność: jeżeli podjęłam się jakiegoś zobowiązania powinnam zrobić wszystko aby się z niego wywiązać wobec innych! Coraz częściej obserwuję na blogach sytuacje,gdzie dziewczyny zapisują się po kolei na wszystkie możliwe wymianki i zabawy blogowe, a potem nie są w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań - moim zdaniem to przykre:(
Trzeba mierzyć siły na zamiary!
Nie bierzcie tego do siebie. Chciałam się tylko wygadać:(

Zapomniałam się pochwalić, że będę brała udział w nowej zabawie RR organizowanej przez Agnieszkę MD tylko dlatego, że mam świra na punkcie torebek :)
I właśnie torebki będziemy wyszywać:

Ja ze swej strony dołożę wszelkich starań (mimo chronicznego braku czasu), aby ta zabawa przebiegła miło i bez opóźnień, mam również nadzieję że pozostałe osoby podejdą do tego odpowiedzialnie :)

środa, 24 lutego 2010

47. Kot mocno spóźniony...

Nie pokażę jeszcze co przygotowałam na Wymiankę walentynkową u Uli ponieważ nie mam jeszcze pewności czy paczuszka dotarła do adresatki... Sama również czekam cierpliwie na swój wymiankowy prezencik.

Zebrałam się w sobie i wczoraj zaczęłam robić październikowego kota w naszej zabawie RR, ponieważ zobowiązałam się wobec samej siebie, że nie będzie on tkwił u mnie dłużej niż przepisowy miesiąc, żeby dodatkowo nie opóźniać zabawy. Efekty wczorajszego i dzisiejszego wieczoru można zobaczyć na poniższym zdjęciu - zostały już tylko okreskowania. Mam nadzieję, że uda mi się je jutro zrobić i najdalej w sobotę po uzupełnieniu zeszyciku kotek poleci w dalszą drogę.

 
Jako wielka fanka wyrobów Marzenki zapisałam się na jej słodkie cukiereczki.
Same zobaczcie jakie śliczności można wygrać:

Losowanie 14 marca!

sobota, 7 listopada 2009

33. Kotek wrześniowy skończony!

Nie było mnie czas jakiś. Potrzebowałam takiej izolacji od świata. Siedziałam skryta we własnych myślach i wspomnieniach nie mając ochoty nic robić i nikogo widzieć... 
Już  mi lepiej. Przez ten bezczas udalo mi się skończyć kota sierpniowego.
Haftowanie jest cudownym lekarstwem -przynajmniej mi bardzo pomaga odreagować złe emocje.
Kotek pojechał już w dalszą podróż do Agi. Byl u mnie tylko 2 tygodnie i cieszę się, że pomimo nawału zajęć udało mi się choć troszkę nadrobić zaległości :)))
a tak się prezentuje:
 
a tutaj wszystkie kotki na kalenarzu Kini

Teraz czekam na październikowego kolegę.  Mam nadzieję, że przyjdzie lada chwila bo nie lubię spóźnialskich ;) /żart/

Myślę intensywnie nad prezencikami w wymiance u Madlinki i HSP III, mam nadzieję na jakieś olśnienie bo to moje pierwsze zabawy blogowe i chciałabym, aby dziewczyny były zadowolone.

Na koniec pochwalę się, że wygrałam candy u Brisies :)
Chyba dlatego uśmiechnęło się do mnie szczęście, że taki śliczny Trzylatek wyciągnął los :)) 
Oczom nie mogłam uwierzyć! Wygrać wśród takiej konkurencji - 221 losów!
Dziękuję :)
To się nazywa mieć szczęście!


poniedziałek, 26 października 2009

30. Różności

Bardzo ciężki mam ostatnio okres.. Żeby za wiele nie myśleć rzuciłam się w wir pracy, stąd moja nieobecność na blogu. Bardzo Wam kochane dziękuję za wszystkie słowa wsparcia.
Gdzieś te emocje musiałam skierować, więc na polu robótkowym też coś się zadziało.  Skończyłam wreszcie wierzbową wróżkę dla córki. Zdjęcia dziś niestety nie będzie bo właśnie wyprałam ją.
Mogę powiedzieć, że plan wykonany w ostatniej chwili bo w piątek dostałam wreszcie wrześniowego kotka z naszej zabawy RR.  Biedak mocno spóźniony, a ja nie mogę mu poświęcić tyle czasu ile bym chciała ze względu na pracę. Będę haftować głównie w weekendy, więc nie wiem ile mi z nim zejdzie... W miniony weekend udało mi się zrobić tylko tyle:
 
Muszę się pochwalić, że znów dostałam miłe wyróżnienie od Ani :
Oraz od Beatki :
Bardzo, bardzo Wam dziękuję! To dla mnie naprawę zaszczyt, że zaglądacie do mnie!
Wybaczcie mi, że nie mam teraz weny do typowania kolejnych blogów. Mam ogromne poczucie winy, że nie mam czasu regularnie do Was zaglądać i  zostawiać komentarzy. Wszystkie blogi, które mam w zakładkach są dla mnie wyjątkowe i ubolewam, ze nie starcza mi czasu, żeby codziennie je odwiedzać. Nowa praca, wdrażanie się w zupełnie nowy zakres obowiązków, a po powrocie nadrabianie obowiązków domowych zajmują mi cały wolny czas. Wieczorami nie daję rady nadrobić blogowych zaległości  bo wstaję teraz 5.30, więc żeby jako tako funkcjonować nie zarywam już nocek na hobby....Mam  nadzieję, że z nowym rokiem to się choć trochę zmieni....
Dziś przeglądając na szybko Wasze blogi zapisałam się do mikołajkowej wymianki u Madlinki, oraz do III edycji Haftowanego Secret Pala
Mam nadzieję, że podołam bo w takich wymiankach biorę udział po raz pierwszy...
Odkryłam również prawdziwą kopalnię smakowitych candy, a wymienię tylko te, którym naprawdę nie mogłam się oprzeć :)
Zajrzyjcie do Alewe,  do Cudaczków - Dziwaczków oraz Arctii !

czwartek, 17 września 2009

22. Kotek sierpniowy pojechał dalej ... :)

Śpieszyłam się bardzo bo strasznie niekomfortowo się czuję w roli osoby spóźnialskiej, ale udało się w końcu skończyć sierpniowego kotka w naszej zabawie Round Robin. Wstarczyły 3 zarwane nocki i kotek prezentuje się tak:
a tu w towarzystwie pozostałych:
Całe to kocie towarzystwo pognało już dalej w drogę, mam nadzieję że szybko dotrze na miejsce bo jest już mocno spóźnione.

Ja natomiast ciągle czekam na kota wrześniowego, który jeszcze do mnie nie dotarł  choć dziś już 17-ty.09. Znów będę miała mało czasu na haftowanie, ale cóż jakoś to będzie :)
Kotki mi się tak szalenie podobają, że w czerwcu będę z utęsknieniem wyglądać kompletnego kalendarza i strasznie bym chciała, żeby nie doszło do strasznych opóźnień :))))

Dziękuję Wam za miłe słowa o moim samplerku. Tak niewiele zostało przy nim roboty, ale czuję że bedę miała z nim problem.
ANEK 73 - dziękuję za chęć pomocy, ale ja nie wyszywałam sampera DMC Variations 4210, tylko zalegającą w starych zapasach muliną DMC nr 75. Obawiam się czy jeszcze dostanę ten kolor bo coś mi się wydaje, że DMC dawno już zmieniło numerację cieniowanych mulin, ale oczywiście nie mam czasu pójść do pasmanterii sprawdzić.. Dzięki za miłe słowa dot. kreteńskich naparstków, nawet mnie się podobają :) Kto wie, może kiedyś będą nagrodą w organizowanym przeze mnie candy ? :))))) Na razie jednak ustalanie warunków powrotu do pracy zbyt zaprząta moją głowę.

KINIU - O dziwo naparstki można było kupić w szerokim wyborze w praktycznie każdym stoisku z pamiątkami obok kubków, koszulek i tony innych pierdółek. Cena to tylko 2,5 Euro :))

środa, 19 sierpnia 2009

17. Ciężki tydzień ...

Nie miałam w tym tygodniu czasu na haftowanie wcale. Nawet internet i odwiedzanie Waszych blogów zaniedbałam :(
Wszystko dlatego, że musiałam przygotować się do kilku bardzo ważnych dla mnie zawodowych rozmów... 
No i niestety nastrój mam podły bo żadna z nich nie przyniosła pozytywnych dla mnie skutków :(
Jednak po 3 latach wychowawczego wypada się trochę z zawodowego wyścigu... , a konkurencja jest ogromna... Miałam ogromną nadzieję, aby pewne sprawy rozstrzygnęły się przed naszym urlopem, ale nic to - mam nadzieję, że nie popsuje mi to wypoczynku :o)
W niedzielę wylatujemy już na wreszcie wspólne wakacje, aż 2 tygodnie będziemy odpoczywać wszyscy razem i już się nie mogę doczekać :)
Z tego powodu na pewien czas zaniedbam bloga jeszcze bardziej bo czas już pakować manatki i załatwiać ostatnie sprawy przed wyjazdem. Nie wiem czy jest sens pakować do walizki jakiś hafcik bo zwykle okazuje się, że w nowym miejscu jest tyle do zrobienia i zobaczenia, że nigdy nie udaje mi się postawić jednego krzyżyka. Tym bardziej, że obiecaliśmy sobie poświęcać czas na wspólne bycie razem co przy codziennych obowiązkach i pracy do późna okazywało się bardzo trudne. Mam jednak nadzieję, że nadrobimy podczas wyjazdu bo mój mąż pracoholik jedzie na urlop bez komórki, laptopa i internetu (!) wobec czego mnie tez nie wypada zabierać żanych robótek, chociaż może jakiś mały hafcik przemycę... :)
Co do hafcików to nie dostałam jeszcze od Ewy kanwy na kota sierpniowego, mam nadzieję że nie zaginęła nigdzie na poczcie, a u Ewuni na blogu cichutko... Tak czy inaczej w naszej zabawie RR i tak będzie spore opóźnienie bo wracam dopiero za 2 tyg, a potem wracam do pracy więc czasu na haftowanie będę miała jak na lekarstwo :(
Na pocieszenie zapisałam się na słodkości u Tukary
Popatrzcie sami - kto by nie przygarnął takich słokich jeżyków?
 
Zabawa o 26 sierpnia!
W Fajnie być razem do wygrania m.in. takie skarby:
Zapisy do 29 sierpnia!

czwartek, 30 lipca 2009

11. Lipcowego kotka czas zacząć ... i skończyć :)

Co ja poradzę na to, że nie lubię spóźnialskich?
Taki mój prywatny fiś :P
Przysiadłam i zrobiłam :)
Niedługo to już chyba wcale spać nie będę :0
Kotek Ewci  prezentuje się tak:
I jeszcze w towarzystwie czerwcowego kolegi:

Mimo, że kanwa była drobna i zarywałam nocki, żeby go zrobić haftowało mi się bardzo przyjemnie gdyby nie obszycia wrr... 
Sam kotek był gotowy w dwa dni, za to backstiche w tych wzorach to koszmar, szczególnie na tak drobnej kanwie jak ta .
No, ale mam już to z głowy, a kotek jutro wyruszy w świat do Agi
A ja idę się w końcu wyspać :))))))

poniedziałek, 27 lipca 2009

10. Lipcowego kotka czas zacząć :P

Czekał sobie biedny w skrzyneczce, aż wrócę z urlopu...
Ponieważ jestem już mocno spóźniona bo większość koleżanek z zabawy RR skończyło go już lub ma na ukończeniu będę się starała też (w miarę możliwości) szybko nadrobić zaległości :)
Oto efekt porannych zmagań zanim jeszcze dzieci wstały (a wstały o 6.40 :P )...
A potem to już dzień zleciał migiem ...
Mnóstwo miałam spraw do załatwienia po urlopie, taki dzień urzędowo - rachunkowy :(
Mam już dość, jestem zmęczona, ale jutro przecież będzie nowy dzień :))