Strony

wtorek, 20 czerwca 2017

La Rose... :)

Zgodnie z zapowiedziami, dzisiaj będzie o różach :)
Wiem, że nie można mieć w życiu wszystkiego, ale bardzo żałuję, że nie posiadam kawałka własnego ogródka, bo miłość do "zielonego" towarzyszyła mi od zawsze :)) Ogrodu nie mam, ale mam 300m działkę na Rodos jak to się powszechnie mówi, 15 km od miasta :) To taki sposób na spełnienie marzeń na miarę naszych możliwości :) Honorowe miejsce na tym małym kawałku ziemi zajmują moje ukochane róże, których początkowo miałam 34 odmiany, jednak w kolejnych sezonach kilka z nich "wypadło". Nie ma się co oszukiwać, róże to bardzo wymagające kwiaty i trudno utrzymać je w dobrej kondycji, szczególnie na ogródkach działkowych, gdzie pasożyty i wszelkiego rodzaju choroby grzybowe rozprzestrzeniają się bez żadnych ograniczeń. Walka z wszelakim ssąco-latającym robactwem zdaje się nie mieć końca i być z góry skazana na porażkę... Dlatego moje róże są w coraz słabszej kondycji. Ale... w czerwcu, gdy nastaje festiwal kwitnienia, to wszystko nie ma znaczenia :) Wtedy to prawdziwe królowe!
Pozwólcie, że dzisiaj Wam niektóre z nich pokażę :)
Najstarsza i najbardziej okazała to Louise Odier. Urzeka cudownym zapachem i milionem kwiatów :)
 Najpiękniejsza 💗 Eden Rose 💗

Ascot
 Augusta Luise

 La Reine Victoria
 Pnąca New Down
 
 Tu na pergoli przepleciona powojnikiem Venosa Vicitella
 Rose de Resht - kocham ją za nieziemski zapach i  niezwykły purpurowy kolor :)
 Okrywowa The Fairy
 Victor Verdier
 Crocus Rose - również moja ulubiona 💖
 Heritage
 Giardina dopiero zaczyna kwitnienie
 Pirouette - morze kwiatów
 
 Madame Isaac Pereire
  Baronesse

Czyż nie są cudne? Nie pokazałam wszystkich, bo nie wszystkie jeszcze kwitną, ale w kolejnych postach na pewno się pojawią :)

I tak zainspirowana tymi różami na tamborek wskoczyła... oczywiście róża z zielnikowej serii Veronique Enginger :) Na razie ledwo pączki, ale mam nadzieję, że szybko pójdzie, bo finał również chciałabym pokazać wśród róż :)



Tak jak w poprzednich zielnikach - hortensji i tulipanach - ponownie sięgnęłam po Luganę 25 ct kolor marmurkowy szary. Haftuję 1 nitką muliny DMC.

 Jeśli dotrwaliście do końca to bardzo Wam dziękuję i przesyłam serdeczne uściski :)


czwartek, 15 czerwca 2017

Ptaszki w czerwcu :)

Witajcie Kochani w ten świąteczny dzień :) Długo jakoś się nie pojawiałam, ale powód jest ten sam co zawsze...
brak czasu :/ Chyba nie tylko u mnie okres letni nie sprzyja haftowaniu, bo piękna pogoda wygania człowieka z domu :)
U mnie jest to też czas na moją drugą pasję - działkę, która skutecznie konkuruje o czas z ta pierwszą - haftowaniem :) Najbardziej oczywiście lubię te momenty, gdy jedną pasję udaje się pogodzić z drugą, czyli haftowanie na leżaczku wokół moich roślinek, a potem zdjęcia prac w ich otoczeniu, ale niezbyt często się to udaje. Jak same wiecie, na ogród nie da się tylko patrzeć, bo wymaga dużo pracy :) Ale dzisiaj się udało :)
Do ogródka przyleciał ptaszek na kartkową zabawę u Uli :)

I banerek z wytycznymi tego miesiąca:

A teraz troche bardziej letnio :) Czy pisałam Wam już że kocham róże??! Właśnie zaczyna się spektakl ich kwitnienia. Zachwycają mnie te kwiaty :) Chodzę, oglądam, upajam się ich zapachem.. Poniżej mała zajawka, ale moim różom poświęcę osobny post, bo są tego warte :) Róża jest też bohaterką nowej pracy, o której opowiem niebawem :)


Tymczasem, życzę Wam miłego świętowania :) Pewnie dla niektórych z Was długi weekend trwa w najlepsze, ja niestety jutro idę do pracy. Dobrze, że to tylko piątek i znów będzie weekend :) Buziaki!

środa, 7 czerwca 2017

A Stitch in Time! [5]

Minął piąty miesiąc mojego haftowania ASiT, więc czas pokazać postępy, jakie poczyniłam w maju. W tym miesiącu udało mi się poświęcić tydzień na haftowanie tego obrazu. To mało i dużo, biorąc pod uwagę również inne projekty i sam fakt, że okres letni nie sprzyja haftowaniu. Myślę, że nie ma co narzekać i mogę być z siebie dumna, bo postęp jest dość widoczny :) Skończyłam drugą stronę wzoru! 
Tym razem sesja w towarzystwie moich ukochanych peonii, które bujnie rozkwitły na działce :)



Haft ma tak cudowne kolory, że w każdym towarzystwie wygląda obłędnie :) Poniżej w powojnikiem Multi Blue.
I w towarzystwie maków :)

I na koniec porównanie:) Prawda, że postęp jest widoczny?
Pozdrawiam Was serdecznie i bardzo dziękuję za odwiedziny :)

niedziela, 4 czerwca 2017

Kartka biało - czerwona :)

Witajcie kochani :) Jak wam minęła niedziela?
U mnie upalny dzień zakończył się gwałtowną burzą. Rzęsiście popadało, ale dzięki temu jest teraz tak cudownie rześkie powietrze, że z radością zaszyłam się na balkonie z ulubiona lekturą. A przerwałam czytanie tylko po to, by pokazać Wam zrobioną dziś przed południem kartkę na wyzwanie u Inki. Tematem wyzwania są barwy biało-czerwone.
U mnie karteczka skromna, bo ciągle czasu za mało na te wszystkie wyzwania, ale musiałam przemycić chociaż malutki hafcik :) A wyszło tak:



 I rogaty banerek :) Hihi, moja kartka też rogata :)))
Dziękuję Wam serdecznie za doping w walce z Ufok-ami pod poprzednim postem i zmykam do innego świata, czyt. do książki :)

sobota, 3 czerwca 2017

UFOK-owe podsumowanie maja

Oj niestety nie ma czego podsumowywać, bo maj był najgorszym miesiącem w tym roku dla moich Ufoków... W Odalisce nie postawiłam ani jednego krzyżyka, a więc kolejny miesiąc w plecy :(
Natomiast Miechunki miałam w ręku z godzinę zaledwie, efektem czego jest kawałek gałązki z listkami widoczny na zdjęciu.
Niewiele do końca, ale jednak znów się nie udało :( Mimo wszystko, i tak dziękuję Kasi za motywację do walki z Ufokami. Będzie lepiej :)

środa, 31 maja 2017

Ozdoby świąteczne przez cały rok 5/12

Jakoś kompletnie mi nie idzie robienie ozdób świątecznych  poza tzw. sezonem. Nie wiem, czy to kwestia "braku atmosfery", czy też zapisałam się na zbyt wiele wyzwań i zwyczajnie się nie wyrabiam... W każdym razie już miałam odpuścić w tym miesiącu zabawę u Reni, bo dziś ostatni dzień miesiąca, a ja kompletnie nic nie przygotowałam. Jednak, szukając dzisiaj po powrocie z pracy czegoś w jednym z moich robótkowych pudeł, natknęłam się na zrobione kiedyś hafciki i styropianowe bombki, których nie zdążyłam zagospodarować przed świętami Bożego Narodzenia.

Natychmiast błysnął mi w myślach pomysł na haftowaną bombkę, więc przystąpiłam do realizacji. Problem pojawił się jednak od razu, bo okazało się, że wyhaftowane kawałki kanwy są nieco za małe... Cóż, hafciki były przeznaczone na kartki. Na poniższym zdjęciu widać ile brakuje materiału do środka bombki. Cóż niech to będzie usprawiedliwieniem dla niedoskonałości pracy ;) A kolejnym niech będzie fakt, że to moja pierwsza haftowana bombka :)
Po tych wyjaśnieniach mam nadzieję, że łaskawszym okiem spojrzycie na mój wytworek :)) Zdjęcia znów prawie nocne.



Hafty projektu Veronique Enginger pochodzą z książki La magie de Noël.
Bombkę zgłaszam do zabawy