Strony

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Ekaterina Volkowa - Figi z żukiem #3

I znów wracamy wspomnieniami nad Bałtyk :)
Oprócz maleństw, które pokazywałam już w poprzednich postach, zabrałam ze sobą do Jantara figi Ekateriny Volkowej. Bardzo, bardzo mozolnie idzie mi ten haft, więc liczyłam na to, że na urlopie wreszcie do niego przysiądę.
Ostatnie postępy można było zobaczyć TUTAJ, ale było to dość dawno ;)
Cóż, wiele nie przybyło, ale przynajmniej mam ładne, pamiątkowe zdjęcia :P
Chociaż lubię wyzwania, to naprawdę nie mam cierpliwości do tego haftu. Wzór "nadziubdziany" do granic możliwości... Ale jak skończę tę drugą połówkę figi to już powinno pójść z górki, bo to najtrudniejsze elementy wzoru.
Figi są ze mną aktualnie w Hiszpanii i mam nadzieję, że kolejne postępy pokażę po tym urlopie, o ile będę tam miała czas na haftowanie, bo raczej pojechaliśmy zwiedzać niż leniuchować :)
Tymczasem jeszcze trochę Bałtyku :))


I to tyle z zaległych postów :) Do napisania po powrocie z urlopu :)

piątek, 9 sierpnia 2019

Hafty i przysłowia II - lipiec

Pora wreszcie pokazać hafcik, który przygotowałam na lipcowy odcinek zabawy "Hafty i przysłowia" u Splocika. Haft był gotowy już w lipcu, tylko kompletnie nie było czasu na napisanie posta..

Ale zacznijmy od przysłów, które należało zinterpretować w lipcu:
1. Nawet dobre pióro kleksy robi. 
2. Otwierajmy oczy sami, zanim inni nam je otworzą.

Wybrałam przysłowie nr 1 i dla mnie znaczy ono tyle, że powinniśmy sami dostrzegać swoje błędy zanim ktoś nam zwróci na nie uwagę.

Symbolem otwartych oczu jest niezwykle urocza sowa projektu Marii Brovko.



Sówka wyhaftowana na białej Aidzie 16-ct mulinami dobieranymi wedle własnego uznania - głównie Anchor i Ariadna. Sówka bierze więc udział w wyzwaniu resztkowym u Igiełki MB.    
Muszę powiedzieć, że dzięki temu wyzwaniu coraz lepiej idzie mi samodzielne dobieranie kolorów :)
Ubarwienie mojej sowy wyjątkowo mi się podoba :))

Tradycyjnie w tej zabawie sówka zasili akcję celinkową.


wtorek, 6 sierpnia 2019

Wakacyjne Celinki :)

Podczas mojego urlopu ukaże się kilka zaległych postów, o ile dobrze wszystko zapisałam w ustawieniach :) Oto pierwszy z nich :)
Cofnijmy się do pierwszego tygodnia lipca i plaży w Jantarze :) Nie lubię leżeć plackiem na plaży, więc i tam zdarzało mi się machać igiełką :)

Wzorki malutkie, w morskiej tematyce powstawały na plaży w mig :)



Wzorki pochodzą z jednej z rosyjskich gazetek, kolorki dobierałam sama z resztek mulin, niebieska kanwa polskiej produkcji to też efekt recyklingu wyzwaniu Igiełki-MB "Wymiatamy resztki".
A oto wszystkie wakacyjne hafciki razem :) Powstały z myślą o celinkowych podusiach. Niech taka namiastka wakacji przyleci do potrzebujących wsparcia ludzi.

Jeszcze kilka morskich widoczków :)

A tu już wyprane i wyprasowane, czekają na swoją podróż :)
Na koniec muszę się Wam pochwalić, że dostałam nagrodę od Kasi z Krzyżykowego Szaleństwa za udział w akcji "Haftujemy Celinki". Jest nią bon na  30 zł do sklepu Igiełki :) Bardzo się cieszę i serdecznie dziękuję :)

niedziela, 4 sierpnia 2019

A Stitch in Time! [31]

Sporo mam zaległości na blogu i w publikowaniu prac i w czytaniu Waszych blogów moi drodzy goście. W poniedziałek lecę na urlop, więc może trochę nadrobię, aczkolwiek nie wiem jak to będzie z internetem.
Nazbierało się kilka zaległych prac do pokazania, aż wchodząc tu zaczęłam się zastanawiać, od czego zacząć :) Cóż, zacznę od najbardziej aktualnych zdjęć, a więc sprawozdania z lipcowych postępów z haftowania ASiT.

Rozpoczęłam drugi rząd haftu, który sięga do wysokości ok. 193 krzyżyków, zgodnie z 14-tą stroną papierowego schematu. To już będzie cała wiosenna półka :) 


Kilka zdjęć z działki, bardzo zapuszczonej w tym roku, bo tyle się dzieje, że nie ma kiedy tam jeździć. Moje ukochane hortensje uginają się pod ciężarem kwiatów i cierpią na brak wody..
 
 
Wracając do haftu - zbliżenie na wyhaftowany w lipcu fragment:
I po zdjęciu ramki, z dalszej perspektywy:
I jeszcze dalszej:
Jeśli chodzi o statystyki, to lipiec zamknęłam wynikiem 15,99 %. Przybyło ponad 10 tys. krzyżyków i uważam to za wielki sukces :)

A obrazowo wygląda to tak:
 
W sierpniu ASiT powędruje do szuflady, bo wreszcie nadszedł czas upragnionego urlopu :)

środa, 31 lipca 2019

Choinka 2019 - 7/12

Miały być zawieszki do prezentów i na pewno w swoim czasie powstaną.
Niestety czas ciągle przeciwko mnie....

Tylko tyle w zabawie "Choinka 2019" u XGalaktyki...

czwartek, 11 lipca 2019

A Stitch in Time! [30]

Później niż zwykle, ale za to w ładniejszych okolicznościach przyrody, publikuję postępy w pracy nad moim kolosem w czerwcu. Nie zdążyłam zrobić zdjęć na koniec miesiąca, bo 30.06 wyjeżdżałam nad morze, więc haft wrzuciłam do torby, mając nadzieję, że przez tydzień wolnego na spokojnie napiszę notkę na blogu. Jak to zwykle bywa nie udało się,
a powrót z urlopu do pracy jak wiecie jest trudny, więc wszystko przeciągnęło się aż do teraz :)

Ale za to mam kilka ładnych fotek, choć nie było łatwo zrobić zdjęć na plaży takiej płachcie materiału, w szczególności przez urywający głowę wiatr :D
W czerwcu nastąpiły 2 przełomowe momenty w haftowaniu ASiT (!)
Po pierwsze, wreszcie dotarłam do końca pierwszego rzędu, czyli docelowej szerokości haftu :) W chwili obecnej wielkość wyhaftowanej powierzchni to mniej więcej 98 x 999 krzyżyków.
Po drugie, przekroczyłam magiczną barierę 100 000 krzyżyków :) Oczywiście nie zarejestrowałam dokładnego momentu, kiedy pękła ta setka :) Ile dokładnie stuknęło możecie  zobaczyć na statystyce na dole posta. Wciąż jest to ledwie 14,56% całości haftu.
Ponieważ wiele z Was się dziwi, jak można ogarnąć takiego kolosa, w którym jest 238 kolorów, napiszę Wam dzisiaj o moim sposobie haftowania. A jest naprawdę prozaiczny, bo organizacji w tym nie ma żadnej.. Nie mam krosna, ani żadnego specjalnie zorganizowanego miejsca, choć zwykle haftuję przy biureczku, bo lampa z lupą jest mi już niezbędna. 
Na początku haftowałam na zwykłym tamborku, z czasem przekonałam się do kwadratowej ramki. Nie stosuję żadnych osłon zabezpieczających materiał przed zabrudzeniem (tzw. grime guard), bo tak zapakowany haft zbyt ciężko trzymało mi się w rękach i bolały mnie nadgarstki, zdecydowanie wolę, gdy nadmiar materiału opiera mi się po prostu na kolanach. Oczywiście po 30-tu miesiącach haftowania nie da się uniknąć przybrudzenia materiału, ale akurat po tej sesji na plaży, mam zamiar delikatnie przeprać haft, by nie dopuścić do mocnego zabrudzenia tkaniny (przecież zanim wyhaftuję całość, wieki jeszcze miną).  
Wiem, że większość z Was haftuje kolosy na krosnach i dostawałam wiele pytań, czy ramka/tamborek nie "wgniata" krzyżyków, nie deformuje ich. Nic takiego nie zauważyłam, ale staram się pilnować, aby po zakończeniu haftowania nie pozostawiać materiału na ramce. Zawsze ściągam go z ramki, składam w kostkę i chowam do szuflady :)
Jeśli chodzi o sam system haftowania, to często dziwicie się, jak ogarniam te 238 kolorów :) Cóż, żadnego systemu nie mam i nie specjalnie się nad tym skupiam, po prostu haftuję :D
Nie stosuję parkowania, bo nie umiem :P Owszem, kiedyś kilka wieczorów poświęciłam na oglądanie filmików na YT, żeby zajarzyć, o co w tym chodzi, ale doszłam do wniosku, że mi to nie odpowiada.. Po pierwsze, nie odpowiada mi to, jak wygląda lewa strona haftu (nie lubię dywanów z tyłu), a po drugie nie odpowiada mi dużo większe zużycie nici przy metodzie parkowania. 
Pozostaję więc przy swojej tradycyjnej metodzie, czyli zwyczajne "byle do przodu" :D.
Żeby uniknąć chaosu i nie zgubić się w gąszczu znaczków, punktem odniesienia jest dla mnie schemat papierowy. Wyznaczam sobie umowny obszar do haftowania wielkości papierowej strony wzoru, idąc po kolei od lewej do prawej strony wzoru, zgodnie z kartkami papierowego schematu. Następnie, w obrębie tego umownego obszaru haftowania skupiam się na kwadratach 10x10 xxx, wypełniając je po kolei kolorami. Oczywiście to też jest umowne, ponieważ, gdy wypełnię kwadrat 10x10 danym symbolem (kolorem) nie odcinam ani nie parkuję tej nitki, tylko kontynuuję haftowanie do momentu skończenia nitki lub wyczerpania danego symbolu w bliskim sąsiedztwie wzoru. Staram się nie przeciągać nitek dalej niż przez 10 krzyżyków, żeby uniknąć dywanu z tyłu. No i to chyba tyle filozofii :)) Tak wygląda moja lewa strona: nie jest idealnie, ale przy takiej ilości kolorów, chyba nie jest też źle :)
Teraz znów wracam do lewej strony i w końcu zacznie wyłaniać się "wiosenna półka" w całości :)

Po tym długim wywodzie, zostawię jeszcze kilka plażowych ujęć haftu :) Sama chętnie wrócę myślami do minionego już (niestety) urlopu :) Te puste plaże to po prostu efekt załamania pogody :P



I cały wyhaftowany obszar:

Kończę jak zwykle,
statystyką a aplikacji CS Saga (w czerwcu + 6524 xxx)
i wizualnym porównaniem przyrostu haftowanej powierzchni przez miesiąc, z czego jestem bardzo zadowolona. Jest to zapewne skutkiem znacznego ograniczenia udziału w zabawach blogowych, ale coś kosztem czegoś :) Zabawami byłam już troszkę zmęczona, a ASiT ciągle jeszcze mi się nie znudziło, i oby tak dalej :))
Słoneczne i serdeczne uściski dla Was zostawiam i podziękowania za odwiedziny :)