Strony

sobota, 9 kwietnia 2016

88. V. Enginger - Hortensja - odslona III

Dawno nie pokazywałam mojej zielnikowej hortensji, ale cóż... to dlatego, że praca nad nią nie przebiega tak szybko, jakbym chciała :( Od ostatniej odsłony 6.03.2016 przybyło tylko tyle:


Żeby dalej marzyć o wykonaniu mojego śmiałego planu (wyszycia 5-ciu zielników w tym roku) muszę chyba zdecydowanie przyśpieszyć :D
Jednak niestety, okoliczności nie sprzyjają.... Nie będę się Wam tu żalić, powiem tylko, że mam cholernie stresującą i wymagającą pracę i to ona zajmuje mi teraz wszystkie myśli, nawet jeśli tego nie chcę... Haftuję kiedy mogę, żeby nie zwariować :) Ten urobek hortensji powstawał w kolejce, w drodze do pracy :) Taka piękna wiosna wokół i na Waszych blogach, a ja nie mam siły się nią cieszyć :(
Ciągle w stresie, ciągle w biegu... Ech... jedyna nadzieja, że ten projekt się wreszcie skończy... i jeszcze będzie normalnie...

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

87. Golden Kite "Odalisque" (69)

Przyszedł czas na kolejną odsłonę mojego kolosa. Obiecałam pokazywać postępy po skończeniu kolejnej strony wzoru. Ten post jest więc odrobinę spóźniony bo 69-tą stronę wzoru skończyłam już ze 2 tygodnie temu :) Tylko z publikacja notki na blogu jakoś się nie składało :)
Oto więc moja Odaliska :)
Tak wyglądała, kiedy pokazywałam ją ostatnio, czyli 7 lutego 2016 r.
A tak po wyhaftowaniu kolejnej strony wzoru:
 Pojawiają się pawie oka na sukience :)

 Tu zbliżenie w świetle dziennym (widać jaka brudna już jest kanwa...)
 I tyle do końca (dużo/mało?)
Musze powiedzieć, że jestem z siebie dumna :) Mimo tego, że łapki swędzą do nowych projektów, to nie ustaję w wysiłkach, aby skończyć wreszcie tego kolosa. Idzie bardzo opornie... Po tych 10 latach wzór się znudził, kanwa zakurzona i brudna do granic możliwości od tego miętoszenia w rękach... Nie piorę w trakcie pracy bo boję się, że kanwa w inny sposób "zbiegnie" się w miejscach zahaftowanych i niezahaftowanych. Mam nadzieję, że na końcu Vanish sobie poradzi, ale pewności nie mam :)
Jeszcze tylko 19 stron wzoru. Brnę dalej :)

piątek, 1 kwietnia 2016

86. Frywolitki - jednak coś pamiętam ;)

Co prawda "dawno" już po świętach, ale będzie jeszcze post o
jajach :) Świąt co prawda nie wspominam najmilej bo byłam mega chora i większość czasu przeleżałam w łóżku, ale w każdej sytuacji należy dostrzegać też dobre strony. No i oto ta dobra strona :D



Ponieważ nie byłam w stanie stawiać krzyżyków, sięgnęłam po czółenko. Więcej niż 10 lat nie miałam go w ręku! Bałam się, że nic nie pamiętam, ale jaka to cudowna rzecz ten internet :) Obejrzałam kilka blogów i filmików na YT i tak oto powstały 2 frywolitkowe jaja inspirowane TYM i TYM filmikiem. Jajka, którymi dysponowałam były znacznie większe, stąd drobne modyfikacje wzoru.
W ogóle bardzo polecam blog Agnieszki Michałowskiej osobom, które chcą nauczyć się robić frywolitki. To naprawdę nie jest trudna, a Agnieszka rewelacyjnie tłumaczy tajniki tej koronki :)
Jak tak sięgam pamięcią wstecz to sama nauczyłam się supłać chyba w 2002 r. będąc na jakiejś wystawie rękodzieła w Łowiczu, na której stoisko miał pan Roman Szymonik :) Pamiętam, że sporo czasu spędziłam przy tym stoisku, a Pan Roman wszystko cierpliwie pokazywał :) Pamiętam też z jaką niecierpliwością wyczekiwałam kolejnego numeru "Moich Robótek", w których drukowane były cudne wzory pana Jana Stawasza.. Ech, to były jeszcze czasy, w których nieliczni mieli internet (ja nie miałam)... To co usupłałam w tym okresie można zobaczyć TUTAJ. Niewiele tego, bo wkrótce przyszły na świat dzieci, a czółenka zeszły na dalszy plan, a następne zawirowania życiowe spowodowały, że porzuciłam na lata bloga i wszelkie robotki w ogóle....
Tym bardziej się więc cieszę z powrotu i wyroby frywolne będą częściej gościć na blogu :) A te z Was, które jeszcze nie próbowały, zachęcam do nauki! W sieci jest tyle inspiracji, że głowa boli :) Chwała temu, kto wymyślił internet :)))

środa, 23 marca 2016

85. Kartki przez cały rok - MARZEC

Pozostając w temacie kartkowym zaprezentuję kartki przygotowane na zabawę całoroczną u Ani z bloga Ręczne Robotki Anny.
Wytycznymi na marzec były:
A teraz prezentacja:
Tulipany
Najpierw powstał tematyczny hafcik...
 ... a potem taka przesłodzona karteczka:
Zajączek:
wersja początkowa...
 ... i końcowa:

A trio kartkowe zamyka prezent :)
jak zwykle zaczęło się od hafciku:
 ... a potem nożyczki poszły w ruch i efekt jest taki:
I jeszcze kolaż wszystkich zdjęć:
Kartki robione bez profesjonalnych narzędzi, więc mogło być lepiej ;) Mam nadzieję jednak, że obdarowanym się spodobają, pomimo tego, że krzywo tu i tam :D
************
Kochane, nie wiem, czy jeszcze przed świętami zajrzę na bloga (choroba dalej nie odpuszcza), więc zostawiam Wam cieplutkie świąteczne życzenia :)


Do wirtualnego zobaczenia :)

wtorek, 22 marca 2016

84. Kartka dla Natalki

Nazbierało się już trochę rzeczy do pokazania, ale... jakoś nie po drodze mi było na bloga :(
W pracy nawał ogromny, w domu też okres przedświąteczny zalicza się do "gorących", ale najgorsze było paskudne przeziębienie, które przyczepiło się do mnie jak rzep do psiego ogona i trzymało cały tydzień. Niestety nie mogłam sobie pozwolić na zwolnienie, więc chodziłam ledwo żywa do pracy, a potem już mnie ścinało z osłabienia :( Teraz jest już lepiej, choć kaszel jeszcze dusi..

Jednak... nic tak nie dodaje sił witalnych jak pozytywna energia :) Kiedy więc rano trafiłam na blog Ani i przeczytałam o małej, dzielnej Natalce, której warto byłoby przekazać trochę pozytywnych myśli, nie mogłam się już doczekać, aż wrócę do domu i przygotuję dla niej karteczkę z życzeniami :)
Kartka powstała więc spontanicznie - 1,5 godz. i oto jest :)
Najpierw hafcik:

a potem prosta, wesoła karteczka:
 


Po dołożeniu kilku drobnych upominków jutro poleci do Natalki :)
Was też zachęcam do wysłania Natalce życzeń :) Wsparcie i pozytywna energia czynią czasem cuda :)

sobota, 12 marca 2016

83. Cape Gooseberry by Golden Hands, czyli Michunki - odslona II

Kochane!
Dziękuję Wam ogromnie za odwiedziny na moim blogu i pozostawione komentarze! Jest mi ogromnie miło, że goszczę tutaj tak wiele miłych osób, chociaż dopiero niedawno wznowiłam działalność bloga. To jest dla mnie największy doping i motywacja, a z kolei odwiedzanie Waszych blogów to dla mnie największa inspiracja, która czasem przeradza się wręcz w chorobę (jakże miłą zresztą) :)

Wywołana do tablicy przez Agę Jarzębinową pokazuję kolejną odsłonę miechunek :)
Malutko tego, ale przede wszystkim dlatego, że bardzo długo czekałam na dostawę mulinek. Nie haftowałam jeszcze w tak ostrych pomarańczach, więc większość kolorków musiałam zamówić. Połasiłam się na zakup na allegro bo było taniej, lecz niestety nie obyło się bez perypetii i dopiero w tym tygodniu muliny w końcu dotarły.
Jest więc tak:
Mam nadzieję jednak, że teraz będzie już szybko przybywać, chociaż to optymistyczne podejście, gdyż w pracy znów zaczął się trudny i stresujący dla mnie okres..
A tu jeszcze tyle rozpoczętych prac i zobowiązań w zabawach blogowych... Szalona jestem :D
Wyrzuty sumienia mam w szczególności do mojego kolosa, więc niebawem spodziewajcie się kolejnej odsłony :) Bo ja się tak szybko nie poddaję :P
Uściski!

niedziela, 6 marca 2016

82. V. Enginger - Hortensja - odslona II

Na koniec weekendu wrzucę fotkę moich postępów przy hortensji DFEA.



Niewiele tego, ale i tak mnie cieszy :) Podoba mi się ta marmurkowa Lugana. Moim marzeniem byłoby, aby w tym roku powstało 5 obrazków z tej serii na tym samym materiale. Następne będą tulipany, a potem to już będzie trudna decyzja, bo wszystkie kwiatki z tej serii mi się szalenie podobają :)
Wysoko sobie ustawiłam poprzeczkę, nieprawdaż ? ;)