Zaczęty jesienią (
Klik), a dzisiaj druga odsłona haftu, który powinny wykonywać tylko hafciarki, które chcą się dobić :DD
W tym wzorze zakochałam się od pierwszego wejrzenia, ale praca nad nim to czysty koszmar :P. Zanim jednak o tym napiszę, to jeszcze kilka zdjęć w plenerze, żeby kolorystykę haftu spróbować wierniej oddać :)
Z daleka naprawdę wygląda imponująco :)
Rosjanki to wariatki :D - zawsze taka refleksja mnie nawiedza, gdy
haftuję wzory rosyjskich projektantek :)
Jednak w tym wzorze Pani
Volkova postanowiła w sposób szczególny "zemścić się" na hafciarkach :DD
Takiej
ilości malutkich krzyżyków w jednym skupisku jeszcze nie widziałam :D
Zastanawiam się po co tak komplikować? Czy efekt końcowy rzeczywiście będzie wart takiego zachodu?
Nie jestem przekonana... Zmieścić 4 malutkie petit-pointy w jednej
kratce i to w dodatku dwoma pasmami muliny to zupełnie niewykonalne,
żeby zachować ładny kształt krzyżyka. Czy rzeczywiście takie udziwnienia
są niezbędne dla końcowego efektu? Nie jestem przekonana w tym
przypadku..
W każdym razie mnie nie podobają się takie ściśnięte i poupychane minikrzyżyki. Z bliska średnio to wygląda.
Może po dodaniu wszystkich kresek będzie magia?
Same zobaczcie jakie szaleństwo jest na schemacie:
Wzór piękny, ale moim zdaniem mocno przekombinowany. Powalczę jednak dalej :D
Kolejne postępy "kiedyś" :) Czeka mnie jeszcze prucie półkrzyżyków, które z rozpędu zrobiłam dwoma pasmami muliny, a powinny być jednym.. Ehh..
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za odwiedziny :)