Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje roślinki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje roślinki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 sierpnia 2018

Podróże z haftem (2)

Dziś prezentuję mój podróżny hafcik, a właściwie zaległy przystanek z początku lipca :)
Tym razem pojechał niedaleko, bo tylko na działkę :) Oto przystanek Wolica :)






Kojarzycie już co to za ptaszek? :)
A oprócz ptaszka, jeszcze inne zwierzątko gościło na mojej działce :) 

Hafcik wyruszył już w dalszą drogę :) następny przystanek już wkrótce :)
Hafcik podróżuje w  ramach zabawy u Zimnej :) Zachęcam do przyłączenia się!


wtorek, 22 maja 2018

Hafty i przysłowia #6 - o kapryśnej wiośnie :)

Dziś moja interpretacja kolejnego odcinka zabawy u Splocika "Hafty i przysłowia" :) Splocik zawsze zaskakuje mnie wyborem przysłów, które zwykle nie są popularne i dają mi co nieco do myślenia, ale dzięki temu zabawa jest niezwykle ciekawa i ma dodatkowy element edukacyjny :) A ja się lubię uczyć :)
I tak oto w maju  mieliśmy zinterpretować co najmniej jedno z poniższych przysłów:

1. Pankracy, Serwacy i Bonifacy - źli na ogrody chłopacy.

2. I żółw się spieszy czasem, ale między żółwiami.


Drugie przysłowie jeszcze kojarzyłam, ale o pierwszym wcześniej w ogóle nie słyszałam. No i właśnie to pierwsze zainteresowało mnie bardziej :) Okazuje się, że Pankracy, Serwacy i Bonifacy to patroni poszczególnych dni okresu charakterystycznego ochłodzenia występującego w połowie maja, który potocznie nazywamy "Zimni ogrodnicy". A ja dotychczas tylko "Zimną Zośkę" znałam! A tu przedstawić trzeba jeszcze patronów poszczególnych dni :) Zimni ogrodnicy to św. Pankracy (wspomnienie 12 maja), św. Serwacy (13 maja) i św. Bonifacy (14 maja), a zimna Zośka - św. Zofia (15 maja).
A hafciarska interpretacja tego przysłowia?
"Złych" ogrodników nie próbowałam nawet haftować, wszak nie wiem jak wyglądali :P Jednak według przysłów i obserwacji ludowych symbolizują oni okres ostatnich dni wiosennych przymrozków, po których chłód nie powinien już zaszkodzić roślinom :) Stąd w mojej interpretacji pojawiły się kwiaty w doniczce, bo wg mądrości ludowych wrażliwe rośliny powinno się sadzić do gruntu dopiero po 15 maja, żeby mieć pewność, że wiosenne przymrozki im nie zaszkodzą.
Tym razem ściegiem specjalnym zadanym przez Splocika był węzełek. U mnie "kropki" pojawiły się na środkach kwiatków oraz jako czułki pszczółek i motylków :) Jak widzicie hafcik jest raczej w letnim klimacie, ale taką wiosnę mieliśmy tego roku :))) Kapryśną i typowych "zimnych ogrodników" nie było :D
Hafcik zagospodarowałam na skromnej karteczce:
 
A skoro o ogrodnikach mowa, to jeszcze kilka zdjęć w plenerze :) Rozszalały się powojniki, które uwielbiam zaraz po różach :) 


 Banerek zabawy:
W związku z tym, że okresie wiosenno-letnim mam niej czasu to jeśli będzie taka możliwość będę łączyć różne zabawy, w których biorę udział, bo byłoby mi szkoda nie wywiązać się z nich przez brak czasu. I tak oto niniejszą karteczkę zgłoszę również do kartkowej zabawy u Ani Iwańskiej, w której w tym miesiącu gościnną projektantką jest Sylwia Murzynowska. Moja kartka wpisuje się w wytyczne dla kartki okolicznościowej: kolor fioletowy i kwiaty.
Ponadto, zgłaszam ją również na wyzwanie w Klubie Twórczych Mam pt. "Mieszkańcy łąki". Pszczółki i motylki chyba mogę śmiało zaliczyć do mieszkańców łąki :)
I tym akcentem kończę ten przydługi wpis i serdecznie dziękuję, że pomimo licznych obowiązków i zniechęcającej do siedzenie przed komputerem pogody, jeszcze mnie odwiedzacie :)) W podziękowaniu zostawiam Wam zdjęcie moich peonii, które również już rozpoczęły swój ogrodowy spektakl :))

sobota, 28 kwietnia 2018

Kwietniowe bingo :)

Koniec miesiąca za pasem, więc mimo, że pogoda nie nastraja do siedzenia przed komputerem, to czas najwyższy pokazać kartki na Anulkową zabawę :) W kwietniu powróciło bingo, które bardzo lubię :)
Moje kartki powstawały stopniowo i szczerze mówiąc robiłam je trochę w ciemno, bo z bingo Ani zapamiętałam tylko "główne" motywy ;) Zamiast zimowych karteczek postawiłam na wiosenne I oto co zrobiłam :)
Na pierwszy ogień kartka urodzinowa, którą pokazywałam już TUTAJ, dlatego dodaję tylko jedno zdjęcie "dzienne" ;)
Balony-tekst-prostokąt
Kolejna kartka okolicznościowa: linia motyl - biały-tekst
Wzorek pochodzi z Cross Stitchera, tylko spolszczyłąm napis :)
Na koniec kartka wielkanocna: linia drób-prostokąt-biały

Zdjęcia działkowe, bo przy dzisiejszej pogodzie cały dzień spędziłam doglądając roślinek :)
Życzę Wam takiej pogody na resztę długiego weekendu i zazdroszczę tym, którzy cały tydzień będą mieli wolny. Ja niestety pracuję :P
Wszystkie hafty powstały z resztek, więc zgłaszam je również na wyzwanie Igiełki-MB :)
Zostawiam jeszcze kolaż dla Szefowej i zmykam do tamborka :) Roślinki wypielone, obiad ugotowany i "posprzątany", to i mi się w końcu coś należy :DD Buziaki!

niedziela, 10 września 2017

Przyjemne z pożytecznym :)

W końcu znów wróciło do nas lato! Przynajmniej w mazowieckim... :)
Ja cały weekend spędziłam na działce, z którą miałam związane ambitne plany ;) Roboty huk, bo przez 2-tyg. urlopu zielsko ktoś chyba podlewał nawozem, a i trawa domagała się natychmiastowego koszenia. Ubiegły weekend był stracony, bo cały czas lał deszcz, więc wczoraj już rano jechałam na działkę w bojowym nastroju do walki z chwaściorami :D Jak już dotarłam i rozejrzałam się dookoła, to moja motywacja natychmiast zaczęła spadać...
Nie macie pojęcia jak trawa, tudzież zielsko, może urosnąć przez 3 tygodnie!
No dobra - myślę sobie - zacznę od kawy :) W końcu nie muszę się śpieszyć, bo mężuś i dzieci wracają dopiero późnym wieczorem. No to jak już sobie piłam tą kawkę na tarasie, to i sięgnęłam po mój podróżny hafcik :) Słoneczko zaczęło milutko grzać po plecach i jakoś tak ogólnie przyjemnie się zrobiło..., że nie wiem kiedy cały dzień zleciał :DDD
Chwasty rosły sobie dalej, trawa aż błagała o przycięcie, ale trudno... bo z tamborka wyleciał uroczy motylek :)
Właściwie motylkowa wróżka :) Wieczorem okreseczkowałam, a dziś zrobiłam jej parę zdjęć :)
Prawda, że dla tej cudnej wróżki można było się "zapomnieć" ? :)
Haftowało się z największą przyjemnością i wraz z "egipską" koleżanką poleci pod koniec roku do projektu "Kołderki za jeden uśmiech" jako kwadracik zapasowy, ale myślę, że szybko znajdzie swoją Właścicielkę :)

Tyle o przyjemnym, a "pożyteczne" zostało zrobione dzisiaj :)
Działeczka względnie wyczyszczona i pomyślałam już nawet o wiośnie :)
Serdeczności Wam przesyłam! 💙💚💗💛💜

sobota, 2 września 2017

A Stitch in Time! [8]

Sierpień odszedł do przeszłości wraz z ciepłem i słońcem... Jakoś tak ponuro się zrobiło przez tą pogodę, ale żeby troszkę podkoloryzować świat, pokażę Wam postępy w haftowaniu mojego HAED-a  kolosa nad kolosami :D
Postępy nie za duże, ale są - to najważniejsze! A biorąc pod uwagę mój 2-tygodniowy urlop, jest to całkowicie usprawiedliwione :) Zresztą, powiem Wam w sekrecie, że w haftowaniu kolosów nie jest najważniejsze to, ile krzyżyków postawicie, ale najważniejsza jest systematyczność w ich stawianiu. Dlatego muszę powiedzieć, że jestem dumna z siebie, że w każdym miesiącu tych krzyżyków przybywało, mniej lub więcej :) Jeśli uda mi się tą systematyczność utrzymać, to jestem w stanie wyobrazić sobie finał tego haftu :))
Bo przykładem NIESYSTEMATYCZNOŚCI jest moja Odaliska. Dość powiedzieć, że zaczęłam ją w 2006 roku...
Wracając do ASiT, to zbliżam się do końca 3-ej strony wzoru i na chwilę obecną wygląda to tak:


Prawda, ze kolorowo? :) A po zdjęciu tamborka całość wygląda tak:
To żeby odgonić tą szarzyznę za oknem wrzucę jeszcze kilka dzisiejszych zdjęć z roślinkami z mojej działki :)
Już trochę jesiennie się zrobiło..

Hortensje pięknie się przebarwiają..




A na koniec tradycyjny kolaż z postępami w haftowaniu :) Niewielkie te postępy, ale mam nadzieję, że je widać :)
Pozdrawiam cieplutko :) Do wirtualnego zobaczenia niebawem!

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

V. Engineer - Pierre de Ronsard - FINAŁ!

Wreszcie! Zamiast biec do pracy mogę na spokojnie zasiąść do napisania posta na blogu :) No, powiedzmy, że na spokojnie, bo czeka mnie jeszcze wielkie pakowanie - jutro wyjeżdżamy na zasłużony i wyczekany urlop :)
Tak więc, z zimowych klimatów z ostatniego postu przejdźmy do letnich :D
Jednak udało mi się skończyć moją zielnikową różyczkę przed urlopem, z czego bardzo się cieszę!
Będzie dużo zdjęć, ale to dlatego, że bardzo mi się ona podoba :) Wiecie, że kocham róże :)
Miał być finał wśród róż, ale szczerze mówiąc ostatnie burze tak wytłukły kwiaty, że szkoda gadać :(
Róże, tak jak pozostałe zielniki, haftowałam na marmurkowej Luganie 25ct jedną nitką muliny DMC. Troszkę szczczegółów:

Zdecydowanie bardziej okazałym tłem są hortensje, którym ostatnie ulewy nie zaszkodziły tak bardzo jak różom.




Tym miłym dla oka akcentem udaję się na 2-tygodniowy urlop :) Przez ostatni okres pracowałam jak mróweczka, zarówno w pracy zawodowej, jak i tej bardziej przyjemnej, rękodzielniczej, więc czas odpocząć :) Nie zdążyłam wszystkiego pokazać, więc jeśli będzie zasięg i chwilą czasu, to wpadnę jeszcze na bloga :) Tymczasem, robię reset :)))

 ***
EDIT.. :)
Jak tu spakować całą rodzinę, jak jeden kot zajmuje tyle miejsca? :D
Serdecznie dziękuję za odwiedzinki :) Pozdrawiam gorąco!