Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś o mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś o mnie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lipca 2019

A Stitch in Time! [30]

Później niż zwykle, ale za to w ładniejszych okolicznościach przyrody, publikuję postępy w pracy nad moim kolosem w czerwcu. Nie zdążyłam zrobić zdjęć na koniec miesiąca, bo 30.06 wyjeżdżałam nad morze, więc haft wrzuciłam do torby, mając nadzieję, że przez tydzień wolnego na spokojnie napiszę notkę na blogu. Jak to zwykle bywa nie udało się,
a powrót z urlopu do pracy jak wiecie jest trudny, więc wszystko przeciągnęło się aż do teraz :)

Ale za to mam kilka ładnych fotek, choć nie było łatwo zrobić zdjęć na plaży takiej płachcie materiału, w szczególności przez urywający głowę wiatr :D
W czerwcu nastąpiły 2 przełomowe momenty w haftowaniu ASiT (!)
Po pierwsze, wreszcie dotarłam do końca pierwszego rzędu, czyli docelowej szerokości haftu :) W chwili obecnej wielkość wyhaftowanej powierzchni to mniej więcej 98 x 999 krzyżyków.
Po drugie, przekroczyłam magiczną barierę 100 000 krzyżyków :) Oczywiście nie zarejestrowałam dokładnego momentu, kiedy pękła ta setka :) Ile dokładnie stuknęło możecie  zobaczyć na statystyce na dole posta. Wciąż jest to ledwie 14,56% całości haftu.
Ponieważ wiele z Was się dziwi, jak można ogarnąć takiego kolosa, w którym jest 238 kolorów, napiszę Wam dzisiaj o moim sposobie haftowania. A jest naprawdę prozaiczny, bo organizacji w tym nie ma żadnej.. Nie mam krosna, ani żadnego specjalnie zorganizowanego miejsca, choć zwykle haftuję przy biureczku, bo lampa z lupą jest mi już niezbędna. 
Na początku haftowałam na zwykłym tamborku, z czasem przekonałam się do kwadratowej ramki. Nie stosuję żadnych osłon zabezpieczających materiał przed zabrudzeniem (tzw. grime guard), bo tak zapakowany haft zbyt ciężko trzymało mi się w rękach i bolały mnie nadgarstki, zdecydowanie wolę, gdy nadmiar materiału opiera mi się po prostu na kolanach. Oczywiście po 30-tu miesiącach haftowania nie da się uniknąć przybrudzenia materiału, ale akurat po tej sesji na plaży, mam zamiar delikatnie przeprać haft, by nie dopuścić do mocnego zabrudzenia tkaniny (przecież zanim wyhaftuję całość, wieki jeszcze miną).  
Wiem, że większość z Was haftuje kolosy na krosnach i dostawałam wiele pytań, czy ramka/tamborek nie "wgniata" krzyżyków, nie deformuje ich. Nic takiego nie zauważyłam, ale staram się pilnować, aby po zakończeniu haftowania nie pozostawiać materiału na ramce. Zawsze ściągam go z ramki, składam w kostkę i chowam do szuflady :)
Jeśli chodzi o sam system haftowania, to często dziwicie się, jak ogarniam te 238 kolorów :) Cóż, żadnego systemu nie mam i nie specjalnie się nad tym skupiam, po prostu haftuję :D
Nie stosuję parkowania, bo nie umiem :P Owszem, kiedyś kilka wieczorów poświęciłam na oglądanie filmików na YT, żeby zajarzyć, o co w tym chodzi, ale doszłam do wniosku, że mi to nie odpowiada.. Po pierwsze, nie odpowiada mi to, jak wygląda lewa strona haftu (nie lubię dywanów z tyłu), a po drugie nie odpowiada mi dużo większe zużycie nici przy metodzie parkowania. 
Pozostaję więc przy swojej tradycyjnej metodzie, czyli zwyczajne "byle do przodu" :D.
Żeby uniknąć chaosu i nie zgubić się w gąszczu znaczków, punktem odniesienia jest dla mnie schemat papierowy. Wyznaczam sobie umowny obszar do haftowania wielkości papierowej strony wzoru, idąc po kolei od lewej do prawej strony wzoru, zgodnie z kartkami papierowego schematu. Następnie, w obrębie tego umownego obszaru haftowania skupiam się na kwadratach 10x10 xxx, wypełniając je po kolei kolorami. Oczywiście to też jest umowne, ponieważ, gdy wypełnię kwadrat 10x10 danym symbolem (kolorem) nie odcinam ani nie parkuję tej nitki, tylko kontynuuję haftowanie do momentu skończenia nitki lub wyczerpania danego symbolu w bliskim sąsiedztwie wzoru. Staram się nie przeciągać nitek dalej niż przez 10 krzyżyków, żeby uniknąć dywanu z tyłu. No i to chyba tyle filozofii :)) Tak wygląda moja lewa strona: nie jest idealnie, ale przy takiej ilości kolorów, chyba nie jest też źle :)
Teraz znów wracam do lewej strony i w końcu zacznie wyłaniać się "wiosenna półka" w całości :)

Po tym długim wywodzie, zostawię jeszcze kilka plażowych ujęć haftu :) Sama chętnie wrócę myślami do minionego już (niestety) urlopu :) Te puste plaże to po prostu efekt załamania pogody :P



I cały wyhaftowany obszar:

Kończę jak zwykle,
statystyką a aplikacji CS Saga (w czerwcu + 6524 xxx)
i wizualnym porównaniem przyrostu haftowanej powierzchni przez miesiąc, z czego jestem bardzo zadowolona. Jest to zapewne skutkiem znacznego ograniczenia udziału w zabawach blogowych, ale coś kosztem czegoś :) Zabawami byłam już troszkę zmęczona, a ASiT ciągle jeszcze mi się nie znudziło, i oby tak dalej :))
Słoneczne i serdeczne uściski dla Was zostawiam i podziękowania za odwiedziny :)

piątek, 4 stycznia 2019

Podsumowanie dorobku i postanowień na 2018 r. :)


Czas podsumować miniony rok :). Na pewno był bardzo pracowity :D
Był to dla mnie bardzo udany rok w każdym aspekcie :) W pracy awansowałam na kierownicze stanowisko, w życiu osobistym  minęło 20 lat jak jestem szczęśliwą żoną swojego męża, a na polu rękodzielniczym również wiele dobrego się działo - i skupmy się na tym :))

Największym sukcesem hafciarskim minionego roku jest to, że moja Odalisque w końcu (po 12 latach !!!) doczekała się finału :)) Szczerze mówiąc miałam milion momentów zwątpienia, czy to się w ogóle uda, ale udało się i niedługo zaprezentuję ją we wszystkich szczegółach.

Kolejnym sukcesem jest systematyczne stawianie krzyżyków w ASiT :) Statystycznie, po 2 latach haftowania jednej pracy istnieje duże ryzyko, że haft się znuży, odpodoba, czy z innych względów trafi do szuflady i stanie się UFOK-iem. Tu muszę z satysfakcją stwierdzić, że nic takiego się nie przydarzyło i haftowanie ASiT sprawia mi taką samą przyjemność jak na początku (czego nie mogłam niestety powiedzieć o Odalisce). Rok 2018 zakończyłam na 59 171 krzyżykach i jest to 8/104 strona papierowego wzoru. Przez rok przybyło tyle:
Rok 2018 obfitował również w wiele fantastycznych blogowych zabaw, w których z przyjemnością brałam udział:

  • Tajemnicze haftowanie z Zimną :) Ach, jakie to były emocje co też takiego haftujemy :)) Okazało się, że przepiękną klepsydrę projektu Marii Brovko :)



  • "Podróże z haftem" zainspirowane przez Zimną, w które zabrałam haft "Poppies" Inny Peshkovej, a końcowym przystankiem tej podróży była wystawa DMC "Inspirujemy kolorem" w Łodzi, na której mój mały hafcik otrzymał wyróżnienie :)) 
oraz kilka zabaw kartkowych:
  • u Uli kartkowanie wg mapek
  • u Inki w liftowanie kartek
Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła nowych projektów :) Jesienią na tamborek wskoczyły figi z robalkiem Ekateriny Volkowej. To będzie prawdziwe hafciarskie wyzwanie, bo we wzorze aż roi się od petit pointów wszelkiej maści ;) Od pierwszej prezentacji (TU) krzyżyków już trochę przybyło, więc niedługo druga odsłona :)

Były też inne małe hafty :) 10 kwadracików zapasowych poleciało do projektu "Kołderki za jeden uśmiech". Uwielbiam wyszywać te wesołe dziecięce motywy :)
Na koniec roku ozdobiłam torbę, którą dostałam od DMC w nagrodę za posłanie pracy na wystawę do Łodzi :)
Niestety dorobiłam się też UFOK-a, o którym przypomniałam sobie dopiero na jesieni dzięki Iwie.
To zakochane Elfy od Nimue, zaczęte jeszcze w 2017 r. Ostatni raz pokazywałam je w styczniu 2018 r. w TYM poście.
Jak Iwa zaczęła również haftować te elfy, to zmobilizowała mnie notkami na swoim blogu do wyciągnięcia mojego haftu. Dostawiłam trochę krzyżyków w listopadzie, ale nie zdołałam ukończyć tego haftu. Ba... nawet nie pokazałam kolejnych postępów, a mam już robalka i zarysy postaci elfów i trochę księżyca. Nadrobię to w styczniu :)


Oprócz haftu, moją drugą miłością jest frywolitka. Tu dorobek skromniejszy, ale podjęłam wyzwania:
 
  • Hand Made świętuje cały rok  u Reni, w ramach której robiłam gatki na bombki :)
Próbowałam też uczyć się szycia, choć to ze średnim skutkiem :P
Jak pamiętacie, dzięki motywacji Reni i jej zabawy Hand Made świętuje z Małą Mi, na początku roku 2018 ogłosiłam swoje postanowienia => w TYM poście. Co miesiąc starałam się podsumowywać bieżącą realizację postanowień, ale poniżej ich ostateczne rozliczenie :)) Wiadomo, na 100 % nie liczyłam, ale jak mi poszło?? Sama jestem ciekawa: 
  1. Publikować posty na blogu nie rzadziej niż 1 raz w tygodniu.  => ZALICZONE!
  2. Systematycznie co miesiąc stawiać krzyżyki w ASiT.  =>ZALICZONE!
  3. Skończyć haftowanie Odalisque.  => ZALICZONE!
  4. Wyhaftować przynajmniej 1 wzór z prezentów otrzymanych od Mikołaja :)  => 50/50 tj. przyznaję sobie pół punktu, bo jeden z wzorów przynajmniej zaczęłam :)
  5. Wyhaftować 10 kwadracików kołderkowych lub celinek. => ZALICZONE!
  6. Wytrwać w zabawach blogowych, do których się zapisałam :)   => ZALICZONE!
  7. Spróbować Needlepointa, bo to technika, którą od dawna skrycie podziwiam np. u Tereni, a ostatnio u    Uli :)  => 0/100
  8. Dalej oswajać swoją maszynę do szycia i opublikować w tym roku przynajmniej 2 posty z uszytkami mojego autorstwa :D   => ZALICZONE!
  9. Odświeżyć szatę bloga, a przede wszystkim stworzyć zakładkę z galerią  moich prac. Niestety jestem kiepska w poruszaniu się po blogspocie od  środka, ale muszę się w końcu nauczyć :) Ileż można prosić dzieci o  pomoc :P   => 0/100
  10. Bardziej polubić się ze swoim kontem na Instagramie i Facebooku  i na bieżąco pokazywać tam co się u mnie aktualnie dzieje. Zauważyłam,  że większość blogerek częściej jest aktywna w mediach społecznościowych  (przecież to szybciej!), u mnie jest odwrotnie.  Cóż, jestem z pokolenia  BC :)   => Hmm. nie polubiłam się, ale też nie zniknęłam zupełnie, więc powiedzmy 50/50.
  11. Pojechać do Łodzi na wystawę "Inspirujemy kolorem"  - ZALICZONE!
  12. Pojechać na Warsztaty Twórczo Zakręcone w Ustroniu - 0/100
Chyba nie jest tak źle? Z 12 postanowień 7 zrealizowanych w pełni, 2 częściowo, a tylko 3 w ogóle :)

Postanowień na 2019 r. nie będzie, bo dość zmęczyła mnie realizacja tych z 2018 :D
Za to będą plany, ale o tym w następnym poście :D

niedziela, 2 grudnia 2018

Hand Made świętuje z małą Mi - podsumowanie listopada :)

Dziś post podsumowujący ostatnie zabawy listopadowe, w których biorę udział i jakoś tak traktuję je nierozłącznie :)
Obie zorganizowała Renia.
Hand Made świętuje tradycyjnie frywolitkową bombką. Motyw główny to Mary Konior's "Masquerade", a wzór pochodzi z książki Tatting with Visual Patterns. Reszta to tzw. inwencja własna.
Użyłam szklanej bombki średnicy 80 mm, kordonek jak zwykle Ariadna 30 tex x 4.
Kilka szczegółów:

 
To teraz  Zabawa z Małą Mi, czyli podsumowanie realizacji postanowień na 2018 rok w listopadzie. Z tą zabawą to już chyba sama zostałam na placu boju, ale ja lubię motywację i uparcie dążę do celu :) Poza tym sama jestem ciekawa jak mi pójdzie :D
  1. Publikować posty na blogu nie rzadziej niż 1 raz w tygodniu.  => To postanowienie okazało się być najłatwiejszym w realizacji i cieszę się, że tak jest :)
  2. Systematycznie co miesiąc stawiać krzyżyki w ASiT.  => W żadnym miesiącu nie zawiodłam, brawo ja!
  3. Skończyć haftowanie Odalisque.  => Postanowienie mocno zagrożone, bo w tym miesiącu Odaliska znów nie ujrzała światłą dziennego 😭
  4. Wyhaftować przynajmniej 1 wzór z prezentów otrzymanych od Mikołaja :)  => Haftuję pomaleńku figi, ale jaki ten schemat jest przekombinowany! Wrr... Idzie raczej... wolno 😂
  5. Wyhaftować 10 kwadracików kołderkowych lub celinek. => Ha, zaliczone! Kolejny punkt można wykreślić :) Oto moje kwadraty:

  6. Wytrwać w zabawach blogowych, do których się zapisałam :)   => Brawo dla mnie, bo się udało :) 
  7. Spróbować Needlepointa, bo to technika, którą od dawna skrycie podziwiam np. u Tereni, a ostatnio u    Uli :)  => Eee.. porażka blisko :(
  8. Dalej oswajać swoją maszynę do szycia i opublikować w tym roku przynajmniej 2 posty z uszytkami mojego autorstwa :D   => Punkt ten wykreślony = minimum zrealizowane :)
  9. Odświeżyć szatę bloga, a przede wszystkim stworzyć zakładkę z galerią  moich prac. Niestety jestem kiepska w poruszaniu się po blogspocie od  środka, ale muszę się w końcu nauczyć :) Ileż można prosić dzieci o  pomoc :P   => Brak, czasu, brak umiejętności = zero :D
  10. Bardziej polubić się ze swoim kontem na Instagramie i Facebooku  i na bieżąco pokazywać tam co się u mnie aktualnie dzieje. Zauważyłam,  że większość blogerek częściej jest aktywna w mediach społecznościowych  (przecież to szybciej!), u mnie jest odwrotnie.  Cóż, jestem z pokolenia  BC :)   => Cienko.. :D
  11. Pojechać do Łodzi na wystawę "Inspirujemy kolorem"  Zrealizowane!
  12. Pojechać na Warsztaty Twórczo Zakręcone w Ustroniu - choć to raczej marzenie, niż plan :) - Nie udało się :(
To na razie tyle :) Za miesiąc okaże się, czy udało mi się zrealizować postanowienia chociaż w 50 % :) 

czwartek, 4 października 2018

Hand Made świętuje z małą Mi - podsumowanie września :)

Jak co miesiąc robię podsumowanie zabaw "Hand made świętuje" u Reni :)
Hand Made tradycyjnie świętuje u mnie kolejnymi gatkami na bombkę :)
Wzór jak zwykle kombinowany, ale nic odkrywczego ;) "Odkrywczo" przykleiłam półperełki na środki "kwiatków" :)

A teraz zabawa z Małą Mi, czyli podsumowanie realizacji postanowień na 2018 rok we wrześniu:
  1. Publikować posty na blogu nie rzadziej niż 1 raz w tygodniu.  => Mimo "ciężkiego" miesiąca udsło się :)
  2. Systematycznie co miesiąc stawiać krzyżyki w ASiT.  => Zrealizowane!
  3. Skończyć haftowanie Odalisque.  => Wrzesień przeleżała w szufladzie, ale plan dalej aktualny ;)
  4. Wyhaftować przynajmniej 1 wzór z prezentów otrzymanych od Mikołaja :)  => Ha! W końcu rozpoczęłam pracę nad jednym z nich, a to już wielki sukces :) Co to pokażę w jednym z następnych postów :)
  5. Wyhaftować 10 kwadracików kołderkowych lub celinek. => Do mojego "stosiku" kwadracików dołączył Tygrysek (Klik) i razem jest już 8 :)
  6. Wytrwać w zabawach blogowych, do których się zapisałam :)   => Prawie się udało :) Jedynie na "Kocham frywolitkę" zabrakło czasu.
  7. Spróbować Needlepointa, bo to technika, którą od dawna skrycie podziwiam np. u Tereni, a ostatnio u    Uli :)  => No niestety, znów nic z tego.. :D
  8. Dalej oswajać swoją maszynę do szycia i opublikować w tym roku przynajmniej 2 posty z uszytkami mojego autorstwa :D   => Punkt ten wykreślony = minimum zrealizowane :)
  9. Odświeżyć szatę bloga, a przede wszystkim stworzyć zakładkę z galerią  moich prac. Niestety jestem kiepska w poruszaniu się po blogspocie od  środka, ale muszę się w końcu nauczyć :) Ileż można prosić dzieci o  pomoc :P   => Nic z tego niestety..
  10. Bardziej polubić się ze swoim kontem na Instagramie i Facebooku  i na bieżąco pokazywać tam co się u mnie aktualnie dzieje. Zauważyłam,  że większość blogerek częściej jest aktywna w mediach społecznościowych  (przecież to szybciej!), u mnie jest odwrotnie.  Cóż, jestem z pokolenia  BC :)   => Hmm.. mam coraz mniejszą nadzieję na "polubienie się" z mediami społecznościowymi :P
  11. Pojechać do Łodzi na wystawę "Inspirujemy kolorem"  - Gala tuż, tuż :) Mam nadzieję, że dojadę :)
  12. Pojechać na Warsztaty Twórczo Zakręcone w Ustroniu - choć to raczej marzenie, niż plan :)   Postanowienie pozostanie niezrealizowane.. Głównie ze względów finansowych, ale też nie sądziłam, że warsztaty, które by mnie interesowały tak szybko się "rozejdą".. Niezrealizowane marzenia przekładam na rok następny :))
Serdeczności posyłam!!

niedziela, 5 sierpnia 2018

Z jak..., czyli niedziela z hafciarskim alfabetem :)


Z jak... Zaraz wracam :)))

Przepraszam kochani, ale tego jednego posta nie zdążyłam już przygotować przed wyjazdem na urlop...

Skrótowo więc “na żywo“ ;)

Z jak zabawy blogowe

Bardzo je lubię, ale zdecydowanie coraz bardziej czuje się zmęczona, bo staram się że wszystkich wywiązać nawet jak czasu mało... Chyba potrzebuję przerwy :) 

Z jak zamienniki 

To mulina inna niż oznaczona przez projektanta wzoru. Ja w większych obrazkach nigdy nie stosuję zamienników, natomiast w takich kartkowych zwykle nie przejmuje się legendą i dobierane kolory sama z aktualnie posiadanych nici.

Z jak zakładki do książki

Forma użytkowa, w której można wykorzystać haft krzyżykowy. Bardzo mi się podobają, choć sama dorobek mam raczej skromny  a to dlatego, że książki czytam na moim ukochanym Kindle ;)

Z jak zawieszki

Kolejna forma użytkowa, w której można wykorzystać haft krzyżykowy.  Mnie najbardziej podobają się zakładki przestrzenne, które podziwiam u blogowych koleżanek, np. Margoinitki :) 

Jeszcze kilka haseł chodzi mi po głowie, ale rodzinka już woła, a na urlopie rodzinka najważniejsza :) Żegnam Was więc widokiem z hotelowego balkonu, gdzie właśnie napisałam ten post :) 

niedziela, 29 lipca 2018

Y jak... czyli niedziela z hafciarskim alfabetem :)

Yyyy... Dzisiaj wszystkie uczestniczki zabawy są wyjątkowo jednomyślne :))

Y jak Youtube

Platforma, na której można znaleźć filmik na każdy temat :) Szczególnie cenne są tzw. tutoriale, czyli filmiki instruktażowe. Cenię sobie ten serwis, bo ja wzrokowiec jestem i instrukcji pisanych często nie rozumiem, a jak podpatrzę na filmiku to od razu jaśniej :))

Linkowanie u Hani :) Sprawdźcie, czy ktoś wymyślił coś jeszcze :))

niedziela, 22 lipca 2018

W jak... czyli niedziela z hafciarskim alfabetem :)

W jak WIP (Work in Progres)

ang. skrót oznaczający po prostu pracę w toku.

W jak wystawa 

najbardziej znana to ta w Łodzi "Inspirujemy kolorem". Osobiście jeszcze nie byłam, ale mam nadzieję, że w tym roku uda się pojechać :)

W jak wyzwania

zabawa blogowa, w której najczęściej trzeba zrobić w określonym czasie pracę na zadany temat :) Lubię takie zabawy :) Wspaniale pobudzają kreatywność :)

W jak wzory

myślę, że większość hafciarek uwielbia przeglądać hafciarskie stronki w internecie :)   Ten dreszczyk emocji, kiedy natkniemy się na "TEN" wzór :) Ja nie mam jakiejś ulubionej kategorii - wzór musi mnie po prostu chwycić za serce :) Może być duży lub mały, a tematyka też może mnie samą zaskoczyć :) Aby miał to "coś". Jak już taki znajdę to nawet miliony udziwnionych konturów mi nie przeszkadza :) Zwykle ufam projektantce i myślę, że skoro zaprojektowała ich tyle lub przechodzą przez środek krzyżyków to miało to jakiś cel. I zwykle efekt końcowy to potwierdza :))

Wybaczcie, że dzisiaj tak skrótowo i po łebkach, ale masę spraw mam na głowie przed urlopem, a pora taka, że z nóg już padam :)

U Kasi poczytacie skojarzenia innych dziewczyn. Na pewno będzie ciekawiej :)

niedziela, 15 lipca 2018

U jak... czyli niedziela z hafciarskim alfabetem :)

Dzisiaj "krótka" literka :)

U jak UB Design

Producent wzorów, których stylistyka bardzo mi się podoba :) Haftowałam dotychczas takie maluchy. które znalazły swe miejsce na kartkach:

U jak UFOK (UnFinished Object)

To po prostu nieskończona i porzucona praca. Prawie każda hafciarka ma takie :) Czasem uda się je wysadzić w kosmos, ale zdarza się, że UFOK na zawsze pozostaje UFOK-iem :) Moją najdłużej wyszywaną pracą jest bez wątpienia Odalisque, ale liczę na to, że będzie miała szczęśliwy finał :) Zaczęłam ją haftować w 2006 r., więc z pewnością zasługuje na miano UFOK-a.
Miałam też kilka prac, które na zawsze już pozostaną UFOK-ami, głównie za sprawą niewyraźnych wzorów, którymi wówczas dysponowałam, albo zwykłego "odpodobania się". Na szczęście było ich zaledwie kilka i to na samym początku mojej przygody z haftem :) Potem starałam się dobierać wzory bardziej "odpowiedzialnie" :))

Linkowanie u Hani => Zapraszam :)


niedziela, 8 lipca 2018

T jak... czyli niedziela z hafciarskim alfabetem :)


T jak tamborek

jednym hafciarkom niepotrzebny, dla innych wręcz niezbędny :P Ja tam jestem gdzieś pomiędzy jedną i drugą grupą :D Gdy haftuję na Aidzie zwykle nie używam tamborka, bo Aida jest usztywniana i wygodnie mi się haftuje w rękach - np. Odaliskę haftuję bez tamborka. Przy małych "kartkowych" haftach też tamborek mi tylko przeszkadza. Za to jest niezbędny do wiotkich materiałów. Kiedy haftuję na lnie lub np. na Luganie zawsze używam tamborka. Mam tylko jeden ukochany i najwygodniejszy ramkotamborek. Te drewniane lub bambusowe z dokręcaną śrubką zupełnie się u mnie nie sprawdziły.


T jak tutorial zwany "tutkiem"

czyli po prostu instrukcja "jak zrobić" :) Może być obrazkowa, czyli uczymy się na podstawie zdjęć, lub w postaci filmu na Youtube. Osobiście wolę ten drugi rodzaj, a  tutki oglądam z ciekawością, bo zawsze warto się uczyć :)

T jak TUSAL czyli Totally Useless SAL

zabawa blogowa polegająca na zbieraniu resztek niteczek i innych odpadów powstałych w czasie haftowania do specjalnie ozdobionego słoika i pokazywaniu co miesiąc ile niteczek przybyło :) Miałam zaszczyt wygrać edycję 2017 zabawy prowadzonej przez Hanulka :))
Tylko tyle na T - podpinam pod żabkę na blogu Kasi.
Dobranoc :)