Strony

czwartek, 12 kwietnia 2018

Tajemniczy SAL ~Witaj wiosno~ #6

Późną porą, ale najważniejsze, że w terminie, pokazuję VI odsłonę naszego Tajemnego SAL-u :)
Baardzo się cieszę, że jako-tako udało mi się nadrobić zaległości. Nie było to łatwe bo schemat 6-tej części dostałam od Zimnej dopiero... dzisiaj :)) Miałam spore problemy z pocztą, która "zjadała" mi wiadomości i pomimo, że Asia wzorek wysyłała kilka razy to nie wchodził mi na pocztę, a ja się upominałam.. W pewnym momencie obie nie wiedziałyśmy o co chodzi, ale po gruntownym czyszczeniu poczty wzorek się znalazł :P
Na szczęście dzisiaj miałam wolniejsze popołudnie i udało się! Obrazek wygląda teraz tak:
O ile mogę już podejrzewać co wyłania się na obrazku, to dalej nie mam pojęcia co ten śnieg bądź lodowiec ma wspólnego z wiosną ?! :) Coś na pewno ma, wszak tytuł zobowiązuje :D
Do zobaczenia za tydzień :) Asia, dziękuję za cierpliwość :))

wtorek, 10 kwietnia 2018

Kolejny kwadracik kołderkowy i "Wymiatanie resztek" - podsumowanie marca :)

Nie zdążyłam jeszcze pokazać ostatniej pracy ukończonej w marcu :) Ten hafcik jeździł ze mną w torebce i był haftowany w tzw. międzyczasie :) Podczas świąt wielkanocnych nabrał wyrazu dzięki backsitchom i jest już gotowy do podróży za jeden uśmiech do Kołderkowa :)
Tym razem postawiłam na motyw chłopięcy, bo mam wrażenie, że dla chłopców jakoś mniej haftów powstaje. Wzór tego uroczego piłkarza pochodzi z magazynu The World of Cross Stitching.
Kolorystyka mulin dobierana wg własnego uznania, w celu wykorzystania "resztek" mulin, głównie była to Ariadna.
A skoro o resztkach mowa, to poniżej spóźnione podsumowanie wyzwania u Igiełki-MB. W marcu z resztek powstały takie prace:
Niby sporo haftów, a w moim worku z resztkami niewiele ubyło... Żeby udowodnić sobie, że to wyzwanie ma sens postanowiłam co jakiś czas, przy okazji podsumowania resztkowych haftów ważyć mój worek ze starymi mulinami :)
W lutym ważył 300 g => KLIK. A po marcowych hafach waga wskazuje...

.... 291g! Hmm.. jednak coś tam ubyło :)) Ale wygląda na to, że resztek jeszcze na długo starczy :D


niedziela, 8 kwietnia 2018

G jak... czyli niedziela z hafciarskim alfabetem :)

Kolejna niedziela z hafciarskim alfabetem :) Dziś pora na:

G jak galeria prac,

czyli swoiste portfolio rękodzielniczki :) Uwielbiam oglądać u innych, sama jeszcze nie posiadam, co bardzo mnie wkurza... Wpisałam sobie stworzenie galerii do postanowień na ten rok, ale zabieram się do tego jak pies do jeża..

G jak Gallery.ru

Rosyjska platforma, na której znaleźć można mnóstwo albumów z hafciarskimi wzorami. To było pierwsze moje  źródło poszukiwania wzorów. Dziś zaglądam tam duuużo rzadziej :)

G jak gęstość tkaniny

Ilość krzyżyków na cal, oznaczana jako ct (count). Właśnie pod literką C pisałam o tym więcej :)

G jak Golden Kite

Firma produkująca wzory do haftu krzyżykowego głównie z tematyki malarstwa i sztuki. Zwykle są to schematy opracowane na podstawie obrazów znanych malarzy. Są to wzory raczej większych rozmiarów, dość trudne w haftowaniu przez zwykle bogatą kolorystykę nici, w tym wiele kolorów blendowanych. Sama haftuję obraz tej firmy pt. "Odalisque" i z osobistego doświadczenia mogę napisać, że schematy są wspaniale opracowane i wiernie oddają obrazy, na podstawie których powstały. W mojej Odalisce występuje aż 190 odcieni mulin, z czego aż 123 to odcienie blendowane, tzn. łączone po 1 nitce z dwóch różnych kolorów. Dzięki temu odcienie tak się przenikają, że haft wygląda jak malowany obraz. Chciałabym zaprezentować Wam w zbliżeniach to przenikanie się kolorów, ale będzie to możliwe dopiero jak skończę i wypiorę pracę, bo teraz za bardzo widać na niej trudy haftowania :DD

G jak Google

Kiedyś w szkole nauczycielka mówiła nam "Jeśli czegoś nie wiecie to wujek Google podpowie" :D I chyba wszystko w temacie :)) O hafcie wujek Google też wszystko wie :P
Google to źródło poniżej użytych zdjęć.

G jak grzechy (hafciarki)

i nie tylko hafciarki, bo myślę, że każdej rękodzielniczki :) Mniejsze i większe grzeszki każda z nas popełnia :) Nie będę się przyznawać do swoich grzeszków, ale z obserwacji do 7 hafciarskich grzechów głównych zaliczyłabym:
  1. Nieumiarkowanie, czyli haftowanie wtedy, kiedy zdecydowanie powinnyśmy robić coś innego :) Ale przecież wiadomo, że haftowanie jest o niebo przyjemniejsze niż obowiązki, więc jeszcze chwileczkę, jeszcze momencik, zaraz to zrobię... i czas sobie płynie, a przysłowiowe gary nie pozmywane :P 
  
2.  Zachłanność, czyli chomikowanie wszystkiego co z haftem związane :) Krążymy jak te sępy po sieci zapisując pieczołowicie każdy ładny wzór na dysku, choć i tak już hafciarska lista życzeń nie ma końca, a same doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że życia nam nie starczy, żeby chociaż setną część tych wzorów wyhaftować :) Nie przejdziemy obojętnie koło "wyprzedaży" w pasmanterii chociaż hafciarskie szafki się nie zamykają :P 
Wszystko SIĘ PRZYDA :D

3. Krzywoprzysięstwo, czyli zarzekanie się "Nie kupię więcej dopóki..."
Próbowałam tego typu postanowień, ale... No po prostu to sobie darujcie! Nie ma to najmniejszego sensu.. Nie uda się po prostu, nawet jak będziecie bezdomne, a cały Wasz dobytek zmieści się w jednej walizce :P Moja na pewno w połowie byłaby wypełniona kanwami i mulinami :P Przecież prawdziwej hafciarce mulina nigdy się nie kończy ;)
4. Łapczywość, czyli zaczynanie siedemnastego haftu zanim skończymy poprzednie szesnaście ;)
Nie wiem, czy jestem wyjątkiem, ale rozgrzebanych prac mam całkiem sporo... Haftowanie to żmudne i czasochłonne zajęcie, a nowe wzory tak kuszą! I choć piętnaście haftów zaczętych, to zaczynam grzebać w mulinach udając, że ten szesnasty to tylko próbka, czy będzie dobrze wyglądać na tym materiale ;) Ale nigdy, przenigdy nie wolno rozpoczynać 17-tego, bo powoduje to po prostu przekroczenie pojemności wewnętrznego "dysku twardego" i wtedy już mentalnie nie jesteśmy w stanie wrócić do haftu nr 1 :D
5. Lekkomyślność, czyli używanie kiepskiej jakości materiałów
Strasznie drogie jest to nasze hobby i czasami szukając oszczędności sięgamy po tanie, ale często niestety niskiej jakości materiały. Mulinę, którą się ma z baaardzo starych zapasów, czy kawałek tkaniny z lumpeksu, która "na oko" miała równy splot. Warto się zastanowić jaki efekt będzie miała nasza praca (przy hafcie krzyżykowym liczona przecież w długich godzinach) nie tylko zaraz po wyhaftowaniu, ale też po wielu latach..
6. Brak zimnej krwi, czyli uleganie pokusom, mając świadomość, że nasz czas jest już roztworem nasyconym :)
Najlepiej widoczny w blogowych zabawach :) Ta fajna, tamta też i jeszcze inna kusi.. i ani się n ie obejrzymy, a dopada nas pośpiech zakłócający przyjemność tworzenia, zarywanie nocy i absencja w życiu rodzinnym :P
7. Roztrzepanie, czyli zapominanie robótki z domu
Grzech ostatni, ale chyba najgorszy. Zapomnienie robótki powoduje szereg nieprzyjemnych objawów psychofizycznych, takich jak nerwowość, zimne poty i zaburzenia uwagi, zespół niespokojnych rąk. Do tego to koszmarne poczucie straty czasu, gdy okaże się, że była właśnie chwila, kiedy mogłyśmy postawić kilka krzyżyków :))
Ale! Jak napisała Joanna Chmielewska "Le­piej grzeszyć i żałować. Niż żałować, że się nie grzeszyło". 
Więc:
Tym razem linkowanie u Hanulka.

sobota, 7 kwietnia 2018

Imieniny kwietnia :)

Imieniny kwietnia świętujemy kartką dla ogrodnika, którą to cała obolała od prac ogrodowych przyszłam dzisiaj pokazać :) Pogoda marzenie, a wiosna rośliny do życia wzywa, więc zakasaliśmy dziś z Kochanym rękawy i cały dzień porządkowaliśmy trawniki i rabaty na działce ..
Plener okazał się idealny do zaprezentowania mojej kartki :)
Hafcik oczywiście od Veronique Enginger haftowany na Belfaście nr 101:) Mulinki dobierane samodzielnie z "resztek".




Zmykam na zasłużony odpoczynek, bo kości bolą :) Ale, żeby później mieć co podlewać trzeba było popracować :) Słonecznej niedzieli Kochani :) Jutro ma być jeszcze piękniej :)
Zapomniałam jeszcze napisać, że karteczkę zgłaszam również na wyzwanie "Witaj wiosno" u Ani (KreatywnaTV).

piątek, 6 kwietnia 2018

Tajemniczy SAL ~Witaj wiosno~ #5

Wczorajszy plan na dzisiejszy dzień nie wypalił kompletnie, ale skoro zapowiedziałam wczoraj spóźnioną o jeden dzień odsłonę Tajemnego SAL-u, to mimo krytycznego wykończenia intensywnością dnia zjawiam się tu za pięć dwunasta, żeby opublikować tego posta :) Nie ma to jak motywacja :D
Co prawda nie udało się nadrobić zaległości co do krzyżyka, ale depczę dziewczynom po piętach :PP
Pojawiam się i znikam życząc Wam udanego weekendu :)
Ja mam w planach nicnierobienie, ale pewnie znów nie wypali:))

czwartek, 5 kwietnia 2018

Marcowe lifowanie :)

To już ostatni moment linkowania w marcowym wyzwaniu u Inki, więc dziś wyjątkowo zamiast "Tajemniczego SAL-u" wrzucę kartkę, którą zamykam marcowe zabawy.
Do liftowania wybrałam kartkę Au-une. Tu oryginał:
A to mój lift :)

Hafcik wg projektu Veronique Enginger powstał już dawno i nawet był już 2 razy prezentowany na blogu, ale ze zrobieniem kartki zeszło się do ostatniej chwili.. Próbowałam dodać jej odrobinę warstwowości, choć jeszcze nie do końca mi to wychodzi. Ale trening czyni mistrza :P

A jutro zapraszam na V odsłonę Tajemniczego SAL-u. Mam nadzieję, że Asia (Zimna) wybaczy mi to jednodniowe opóźnienie, ale muszę dogonić dziewczyny w haftowaniu i mam nadzieję, że jutro mi się to uda :)

środa, 4 kwietnia 2018

Hand Made świętuje z Małą Mi - podsumowanie marca :)

Z lekkim opóźnieniem rozliczam się z wyzwań, które podjęłam u Reni :)
Tradycyjnie połączone banerki obu zabaw:

 Mój Hand Made świętuje w marcu kolejną frywolitkową bombką :) Inspirowałam się wzorem Koroneczki udostępnionym TUTAJ, lecz wzór musiałam trochę zmodyfikować dostosowując go do wielkości bombki. Moja ma średnicę 80 mm.



A teraz rozliczenie noworocznych postanowień w marcu, czyli zabawa z Małą Mi:
  1. Publikować posty na blogu nie rzadziej niż 1 raz w tygodniu.  => Zrealizowane z nawiązką, bo w marcu opublikowałam aż 21 postów  - rekord!
  2. Systematycznie co miesiąc stawiać krzyżyki w ASiT.  => Zrealizowane! Co prawda maleńko tych krzyżyków, ale jednak!
  3. Skończyć haftowanie Odalisque.  => Klapa! w marcu nawet nie dotknęłam Odaliski..
  4. Wyhaftować przynajmniej 1 wzór z prezentów otrzymanych od Mikołaja :)  => Znów klapa... Czekam chyba na jakiegoś kopa :P
  5. Wyhaftować 10 kwadracików kołderkowych lub celinek. => Udało się wyhaftować jeden, który pokażę w najbliższym czasie :) W sumie mam więc 4 :)
  6. Wytrwać w zabawach blogowych, do których się zapisałam :)   => Jakimś cudem udało mi się zrealizować wszystkie zabawy w marcu :) Jutro jeszcze pokażę kartkę z zabawy u Inki:)
  7. Spróbować Needlepointa, bo to technika, którą od dawna skrycie podziwiam np. u Tereni, a ostatnio u    Uli :)  => Znów Klapa!
  8. Dalej oswajać swoją maszynę do szycia i opublikować w tym roku przynajmniej 2 posty z uszytkami mojego autorstwa :D   => Kurki z wczorajszego posta były drugim pokazanym uszytkiem, więc minimum na ten rok zrealizowane. Punkt ten wykreślam, bo udało się zrealizować plan mimimum na ten rok, co nie oznacza oczywiście, że zawiesiłam szycie na kołku, bo w miarę możliwości dalej będę maszynę oswajać :)
  9. Odświeżyć szatę bloga, a przede wszystkim stworzyć zakładkę z galerią  moich prac. Niestety jestem kiepska w poruszaniu się po blogspocie od  środka, ale muszę się w końcu nauczyć :) Ileż można prosić dzieci o  pomoc :P   => Znów nici z tego:(
  10. Bardziej polubić się ze swoim kontem na Instagramie i Facebooku  i na bieżąco pokazywać tam co się u mnie aktualnie dzieje. Zauważyłam,  że większość blogerek częściej jest aktywna w mediach społecznościowych  (przecież to szybciej!), u mnie jest odwrotnie.  Cóż, jestem z pokolenia  BC :)   => Niestety czasu nie starcza...
  11. Pojechać do Łodzi na wystawę "Inspirujemy kolorem".
  12. Pojechać na Warsztaty Twórczo Zakręcone w Ustroniu - choć to raczej marzenie, niż plan :)   => 11 i 12 to postanowienia na przyszłość :) 

Podsumowując,chyba nie jest tak źle z realizacją postanowień, co nie ? :))