Strony

sobota, 30 kwietnia 2016

Kartki przez cały rok - kwiecień

No i nie zdążyłam niestety na zabawę u Ani :(
Tzn. jakieś tam hafciki powstały z przeznaczeniem na kartki, ale same karteczki jeszcze nie gotowe...
Postaram się więc jutro uzupełnić post o zdjęcia moich kwietniowych karteczek.
Mam nadzieję, że się uda :)

*****
EDIT

Dokończyłam dziś karteczki na kwietniowe wyzwanie u Ani, więc szybciutko pokazuję.
Najpierw banerek z informacją jakie karteczki trzeba było zrobić:

I oto co powstało:
Moja interpretacja zimy to zimowy reniferek :) Stoi na śniegu, spadają na niego śnieżynki, więc mam nadzieję, że Ania zaliczy go jako zimę :)
hafcik powstał na kawałku lnu naturalnego:


Karteczka wielkanocna miała być w kolorach żółty + zielony, więc powstał taki oto kurczaczek, który następnie wkomponował się w karteczkę w wiosennych kolorkach. Wyszło tak:


Karteczka okolicznościowa miała być w kolorach biały + żółty + zielony. Z tymi kolorami i z kwietniem od razu skojarzyły mi się żonkile, więc powstała karteczka imieninowa :)


Już i tak jestem spóźniona, więc zamiast bawić się w tworzenie kolaży, wrzucam dla Ani zdjęcie wszystkich karteczek razem:
Uff..... Jednak się udało :))) A już miałam skapitulować w tym miesiącu... Jestem z siebie dumna i niezmiernie się cieszę, że się jednak udało, bo cały zeszły tydzień pracowałam po 18h na dobę, łącznie z weekendem. Trafiło się dodatkowe zlecenie, więc żal było nie skorzystać.. Jestem jednak śmiertelnie zmęczona, pora więc odpocząć :) Buziaki :)

czwartek, 21 kwietnia 2016

Wiosna 2016_serwetka online (3)

Pozostając w temacie frywolitkowym, wczoraj w nocy skończyłam trzeci rząd serwetki w Renulkowej zabawie. Prościutki i wdzięczny, więc szybciutko poszło :)
Już się miałam pochwalić, że jestem na bieżąco, a tu Renia wrzuciła dziś czwarty rządek... i nie ma wyjścia, tylko trzeba supłać dalej :))


wtorek, 19 kwietnia 2016

Wiosna 2016_serwetka online (1, 2)

Dołączyłam do grupy osób supłających wspólnie z RENULKIEM serwetkę o wdzięcznej nazwie "Wiosna 2016" :)
Renia cyklicznie organizuje takie zabawy, które polegają na robieniu razem z nią serwetek frywolitkowych. Od razu ochoczo dołączyłam do zabawy i mam nadzieję, że wytrwam do końca :) Jeśli ktoś chciałby jeszcze dołączyć do zabawy, to wszelkie informacje znajdzie TUTAJ.

Ja swoją serwetkę będę robiła ze znalezionego w "zapasach" kordonka Ariadny MUZA 30 tex x 4 kolor ecru. W najbliższym czasie nie mogę sobie pozwolić na żadne zakupy robótkowe, więc mam nadzieję, że ta nitka się nada :)
Oto rzędy 1 i 2:


Bardzo się cieszę, że dzięki uprzejmości Reni będę miała motywację poćwiczyć frywolitki :)

sobota, 16 kwietnia 2016

V. Enginger - Hortensja - odsłona IV

W ubiegłym tygodniu czasu na haftowanie miałam bardzo mało. Tylko hortensja odrobinę urosła, reszta prac leży odłogiem :( Niewiele było wolnych chwil, ale za to każdą przeznaczałam na xxx :)
Nic mnie tak nie odstresowuje jak haftowanie :) Śledzenie wzoru i liczenie krzyżyków najskuteczniej odciąga wszystkie złe myśli ustępując miejsca samym przyjemnym uczuciom :) Ostatnio zweryfikowałam pojęcie "nie mam czasu". Okazuje się, że wiele chwil można "ukraść" :) Bardzo fajnie haftuje się np. w pociągu, w drodze do pracy :) Pół godziny w jedną stronę, pół godziny w drugą... i krzyżyków przybywa. Pewnie w podróży lepiej sprawdziłyby się mniejsze prace i niekoniecznie na Luganie 25 ct, no ale... to się lubi co się ma :P
Oto i ona :)
 

 Niewiele zostało do końca, ale jednak jeszcze trochę... Dalej będę jej poświęcać każdą skradzioną chwilę, bo zielnikowe tulipanki kuszą, oj kuszą i przypominają o sobie takim widokiem:

 
 
 

Zarówno tulipanki, jak i wszystkie pozostałe kwiatki z mojego własnego ogródka na RODOS :)
KOCHAM WIOSNĘ !

sobota, 9 kwietnia 2016

V. Enginger - Hortensja - odslona III

Dawno nie pokazywałam mojej zielnikowej hortensji, ale cóż... to dlatego, że praca nad nią nie przebiega tak szybko, jakbym chciała :( Od ostatniej odsłony 6.03.2016 przybyło tylko tyle:


Żeby dalej marzyć o wykonaniu mojego śmiałego planu (wyszycia 5-ciu zielników w tym roku) muszę chyba zdecydowanie przyśpieszyć :D
Jednak niestety, okoliczności nie sprzyjają.... Nie będę się Wam tu żalić, powiem tylko, że mam cholernie stresującą i wymagającą pracę i to ona zajmuje mi teraz wszystkie myśli, nawet jeśli tego nie chcę... Haftuję kiedy mogę, żeby nie zwariować :) Ten urobek hortensji powstawał w kolejce, w drodze do pracy :) Taka piękna wiosna wokół i na Waszych blogach, a ja nie mam siły się nią cieszyć :(
Ciągle w stresie, ciągle w biegu... Ech... jedyna nadzieja, że ten projekt się wreszcie skończy... i jeszcze będzie normalnie...

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Golden Kite "Odalisque" (69)

Przyszedł czas na kolejną odsłonę mojego kolosa. Obiecałam pokazywać postępy po skończeniu kolejnej strony wzoru. Ten post jest więc odrobinę spóźniony bo 69-tą stronę wzoru skończyłam już ze 2 tygodnie temu :) Tylko z publikacja notki na blogu jakoś się nie składało :)
Oto więc moja Odaliska :)
Tak wyglądała, kiedy pokazywałam ją ostatnio, czyli 7 lutego 2016 r.
A tak po wyhaftowaniu kolejnej strony wzoru:
 Pojawiają się pawie oka na sukience :)

 Tu zbliżenie w świetle dziennym (widać jaka brudna już jest kanwa...)
 I tyle do końca (dużo/mało?)
Musze powiedzieć, że jestem z siebie dumna :) Mimo tego, że łapki swędzą do nowych projektów, to nie ustaję w wysiłkach, aby skończyć wreszcie tego kolosa. Idzie bardzo opornie... Po tych 10 latach wzór się znudził, kanwa zakurzona i brudna do granic możliwości od tego miętoszenia w rękach... Nie piorę w trakcie pracy bo boję się, że kanwa w inny sposób "zbiegnie" się w miejscach zahaftowanych i niezahaftowanych. Mam nadzieję, że na końcu Vanish sobie poradzi, ale pewności nie mam :)
Jeszcze tylko 19 stron wzoru. Brnę dalej :)

piątek, 1 kwietnia 2016

Frywolitki - jednak coś pamiętam ;)

Co prawda "dawno" już po świętach, ale będzie jeszcze post o
jajach :) Świąt co prawda nie wspominam najmilej bo byłam mega chora i większość czasu przeleżałam w łóżku, ale w każdej sytuacji należy dostrzegać też dobre strony. No i oto ta dobra strona :D



Ponieważ nie byłam w stanie stawiać krzyżyków, sięgnęłam po czółenko. Więcej niż 10 lat nie miałam go w ręku! Bałam się, że nic nie pamiętam, ale jaka to cudowna rzecz ten internet :) Obejrzałam kilka blogów i filmików na YT i tak oto powstały 2 frywolitkowe jaja inspirowane TYM i TYM filmikiem. Jajka, którymi dysponowałam były znacznie większe, stąd drobne modyfikacje wzoru.
W ogóle bardzo polecam blog Agnieszki Michałowskiej osobom, które chcą nauczyć się robić frywolitki. To naprawdę nie jest trudna, a Agnieszka rewelacyjnie tłumaczy tajniki tej koronki :)
Jak tak sięgam pamięcią wstecz to sama nauczyłam się supłać chyba w 2002 r. będąc na jakiejś wystawie rękodzieła w Łowiczu, na której stoisko miał pan Roman Szymonik :) Pamiętam, że sporo czasu spędziłam przy tym stoisku, a Pan Roman wszystko cierpliwie pokazywał :) Pamiętam też z jaką niecierpliwością wyczekiwałam kolejnego numeru "Moich Robótek", w których drukowane były cudne wzory pana Jana Stawasza.. Ech, to były jeszcze czasy, w których nieliczni mieli internet (ja nie miałam)... To co usupłałam w tym okresie można zobaczyć TUTAJ. Niewiele tego, bo wkrótce przyszły na świat dzieci, a czółenka zeszły na dalszy plan, a następne zawirowania życiowe spowodowały, że porzuciłam na lata bloga i wszelkie robotki w ogóle....
Tym bardziej się więc cieszę z powrotu i wyroby frywolne będą częściej gościć na blogu :) A te z Was, które jeszcze nie próbowały, zachęcam do nauki! W sieci jest tyle inspiracji, że głowa boli :) Chwała temu, kto wymyślił internet :)))