Strony

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Ja kobieta! Egoistka w styczniu :)

Mimo tego, że z własnym egoizmem nie mam problemu, bo lubię sobie czasem "dogodzić", a ponadto sama propaguję w życiu zasadę, że tylko szczęśliwy człowiek może dać szczęście innym, to w tym roku postanowiłam jeszcze bardziej uzewnętrznić swój egoizm w zabawie, którą zorganizowała Ela z bloga ELAU Rękodzieło :)
A dlaczego postanowiłam uzewnętrznić swój egoizm? A dlatego, ponieważ jest on ciągle ograniczany dwoma czynnikami: a) brakiem czasu i b) brakiem pieniędzy. Tak jak dla większości z nas doba ciągle jest za krótka, a obowiązków zdecydowanie za dużo. Gonimy, stajemy na głowie, żeby ze wszystkim zdążyć i wszystkich zadowolić, a same swoje potrzeby zostawiamy na samym końcu - flustracja gotowa. Dodatkowo, m.in. jako "szczęśliwa" posiadaczka kredytu na 30 lat we frankach na wiele przyjemności nie mogę sobie zwyczajnie pozwolić, bo w pierwszej kolejności są tzw. praktyczne i konieczne sprawy, a ten egoizm to musi jednak trochę poczekać :P Jednakże dla równowagi psychicznej egoizm też jest niezwykle ważny, dlatego jak z nieba spadła ta zabawa u Eli! Otóż ta zabawa ma mobilizować mój egoizm, żeby pokonywał ograniczenia :)
A w styczniu wyglądało to tak:

I. W sferze kulturalnej:

  • 8 stycznia wybrałam się z mężem do teatru Palladium na świetną komedię pt. "Dziwna para". Doborowi aktorzy Cezary i Katarzyna Żak, Artur Barciś, Violetta Arlak, Wojciech Wysocki, Piotr Skarga i Dariusz Kwaśniak byli gwarancją udanego wieczoru. Oczywiście nie zawiodłam się :)

  • wczoraj wybrałam się z własną córą do Cinema City na musicalową komedię romantyczną "La La Land". Może bez szału, ale film bardzo przyjemny w odbiorze :) Dużo muzyki, tańca,fajny klimat, choć film troszkę nudny i schematyczny :) Co najważniejsze jednak to spędziłam fajne popołudnie z osobistą nastolatką, której dla własnej matki już zaczyna brakować czasu (woli do kina z koleżankami :P), więc mój egoizm został zaspokojony :)
 Z egoizmu w sferze kulturalnej jestem najbardziej zadowolona, bo właśnie najbardziej na to nie ma nigdy czasu i pieniędzy, także styczeń zaliczam do wyjątkowo udanych pod tym względem!

II. W sferze praktycznej:
  • 2 razy nie chciało mi się gotować obiadu i jak wyrodna matka zamówiłam pizzę :D
III. W sferze zakupowej:
  •  kupiłam sobie piękną kurtkę na wiosnę z wypełnieniem z naturalnego puchu (choć pewnie obleciałabym jeszcze w starej jeden sezon)
oraz cudną bluzkę w 100% z naturalnego jedwabiu :)
W sferze ubrań zaczęłam być bardzo egoistyczna, bo stawiam na naturalne wysokiej jakości materiały, zamiast wszechobecnych poliestrów :) Na usprawiedliwienie własnego egoizmu mogę tylko dodać, że obie rzeczy upolowałam w promocji 2 w cenie 1 na wyprzedaż, więc aż tak nie boli ;)

Ale! Mój największy egoistyczny hit jest na zdjęciu poniżej:
Uparłam się i kupiłam, mimo, że wszyscy na czele z mężem odradzali, że to chińszczyzna, zaraz się zepsuje, nie warto itp, itd... Zamówiłam między świętami a Nowym Rokiem bezpośrednio z chińskiego sklepu TUTAJ i przyszedł zaraz na początku stycznia. Na razie ciągle testuję, ale już mogę powiedzieć, że jest to hit nad hity! Czy Wy wiecie ile ja mam czasu więcej na haftowanie?! Tak właśnie powinno być odkurzacz sprząta sam, a ja tamborek w ręce i na fotelik :)) Zwykły odkurzacz wyciągam teraz tylko w weekendy, a mój egoizm dziękuje ILIFE :)

Jak widzicie styczeń był bardzo łaskawy dla mego egoizmu, oby tak dalej :) Niestety z doświadczenia wiem, że z początkiem roku zapał jest największy, a potem już tylko opada... Mam jednak nadzieję, że dzięki zabawie u Eli motywacja do rozpieszczania siebie utrzyma się cały rok :)

sobota, 28 stycznia 2017

TUSAL 2017 - odsłona styczniowa

Zapisałam się na całkowicie bezużuteczny SAL (TUSAL), którego organizatowką w tym roku jest Hanulek. Przez cały rok wszystkie rękodzielnicze skrawki gromadzimy w ozdobionym wg własnego pomysłu słoiczku i co miesiąc w dacie nowiu pokazujemy je na blogu. Dla mnie zabawa wcale nie jest całkowicie bezużyteczna, ponieważ w zeszłym roku przekonałam się, że widok napełniającego się niteczkami słoiczka działa na mnie mobilizująco :)

W tym roku mam wiele hafciarskich marzeń i planów, więc nitki będę zbierać do słoja wręcz, a nie do słoiczka :))
A serio, to akurat taki oto miałam :)
Jeszcze goluśki póki co, ale zaglądając do środka nitki dno przykrywają:)
Niech się szybko zapełnia :)

piątek, 27 stycznia 2017

Ozdoby świąteczne przez cały rok 1/12

Wpadam dziś strasznie osłabiona, bo dopadł mnie jakiś okropny wirus :( Siedzę w domu, łykam leki, ale samopoczucie nieciekawe, co przekłada się od razu na wenę robótkową...

Niemniej jednak nie poddaję się i dziś przychodzę do Was z wytworami frywolnymi na zabawę u Reni z bloga To co lubię. Ja w ramach tej zabawy będę robić ozdoby choinkowe, bo moje marzenie o choince ubranej wyłącznie w ozdoby hand made pozostaje wciąż niezrealizowane.  Zawsze zabieram się za to tuż przed świętami i oczywiście jestem bez szans z czasem :P Może w tym roku się uda :)

Na początek śnieżynki frywolitkowe. Robione w gorączce, wiec w nie usztywnione, nie zblokowane, w ogóle jakieś takie krzywe, ale ja początkująca jestem, wybaczcie :)

Pleciugi wg wzorów rozpisanych przez Renulka, które dostępne są na jej blogu TUTAJ
Tą śnieżynkę podpatrzyłam u Patrycji z bloga Milczenie Nitek
 Kolejne dwie powstały wg wzorów z książki, której chwilowo nie mogę zlokalizować, ale jak ją odnajdę to uzupełnię link.
A tu wszystkie moje styczniowe wytwory na zdjęciu zbiorczym:
I jeszcze banerek do zabawy
Trzymajcie się cieplutko, bo wirusy szaleją!

niedziela, 22 stycznia 2017

Golden Kite "Odalisque" [75]

Uff... ciężko było, ale się udało! Tym samym wyrobiłam swój miesięczny plan minimum (jedna strona wzoru w moim Ufok-u - gigancie). 75-ta strona wzoru skończona! (chociaż bardziej tu pasuje słowo zmęczona...) No bo haftowanie bardzo zbliżonymi odcieniami nitek nieco męczy, w każdym razie żmudne jest...
Ale najważniejsze, że to kolejna strona do przodu i kolejne ok. 40 000 krzyżyków bliżej do końca!
Prezentuję więc postępy: Ostatnio było tak:

A teraz łabądkowi znów przybyło trochę piórek :)


Chociaż gdzie te 40 000 xxx się w tych piórkach schowało to nie wiem ;)




Teraz chwila przerwy i działam dalej :) Plan to ukończyć ją w tym roku!

piątek, 20 stycznia 2017

Clean and Simple z Rogatym :)

Moje Kochane, dziękuję za tak ciepłe przyjęcie kartki z sówką :)

Dzisiaj nieśmiało powiesiłam na blogu banerek kolejnej zabawy :) Tym razem to II edycja zabawy w przygotowywanie kartek świątecznych wg wytycznych Inki. Jak spojrzę na ilość banerków, która pojawiła się na bocznym pasku mojego bloga to ogarnia mnie już lekkie przerażenie, jak ja dam radę wywiązać się z tych wszystkich zobowiązań, ale dziewczyny proponują tak fajne zabawy, że co chwila się na jakąś skuszę :) Zobaczymy jak to będzie ;)

Wracając do tematu posta, to wytyczną Inki na styczeń jest właśnie CAS czyli styl Clean and Simple. Moja kartka wygląda tak:


Oczywiście nie mogło się obyć bez haftu :) Nie wiem, czy podołałam wyzwaniu, ale mnie się podoba :)


poniedziałek, 16 stycznia 2017

Sówka pod jemiołą :)

Dziękuję bardzo za miłe słowa pod Kubusiowym alfabetem :) Bardzo się cieszę, że zasilił konto WOŚP :) Podobno znów padł rekord, co świadczy tylko o tym, że mamy wielkie serca :)

Dziś przychodzę do Was z malutką, acz uroczą sówką, która zerka w górę co tam jej spadło na czapkę :) To jemioła!
Jemioła to styczniowa wytyczna w zabawie organizowanej przez Ulę na blogu Kulskowo-kolorowo, niteczkowo i nie tylko... Zasady zabawy znajdziecie TUTAJ. To już druga edycja zabawy. W pierwszej nie brałam udziału, ale teraz postanowiłam podjąć wyzwanie :)
Moja kartka wygląda tak:

 

Amatorszczyzna straszna, więc mam nadzieję, że urodę kartki choć odrobinę poprawia ta urocza sówka :)

Do spisania :)

niedziela, 15 stycznia 2017

Jedyna taka Orkiestra :)

Źródło: Facebook

Właśnie wróciłam z dziećmi z regionalnego finału WOŚP :) Wspaniała atmosfera, cudowni ludzie, wielka energia! Wracając przez miasto widzieliśmy, ze prawie każdy "oznaczony" był serduszkiem :) Bo ludzi dobrej woli jest więcej!

A to moja cegiełka handmade przeznaczona na licytację :)
Obrazek wg wzoru Vervaco. Nie pokazywałam go jeszcze na blogu. Mam nadzieję, że pomoże jakiemuś maluchowi w nauce alfabetu :))



No, handmade były jeszcze muffiny czekoladowe i ciasto marchewkowe, ale nie zdążyłam już zrobić zdjęcia :) Kawiarenka cieszyła się największą popularnością :) Jest moc!

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Coś nowego, coś wielkiego... A stitch in time!

O tym, że się zakochałam beznadziejnie piałam już pół roku temu w tym poście KLIK.
Niestety, nie przeszło :D Nie pozostało mi nic innego niż gromadzić mulinki i materiały niezbędne do spełnienia mojego hafciarskiego marzenia :) Materiał przygotowałam sobie już wcześniej. To taki "malutki" kawałek Lugany 25 ct o wymiarach ok. 110 x 85 cm.

Oczywiście najbardziej optymalnym rozwiązaniem byłoby skończenie jednego kolosa, którym jest niewątpliwie Odaliska i dopiero wtedy rozpoczęcie kolejnego... ale kiedy Mikołaj podarował mi brakujące mulinki, to nie byłam w stanie się już dłużej opierać urokowi tego wzoru :).

Więc zaczęłam...  symbolicznie 1 stycznia 2017 r., żeby łatwiej mi było potem liczyć ile lat go haftowałam :) Bo, że jest to projekt na lat wiele - nie ulega najmniejszej wątpliwości :)) Ale nic to, wcale mnie to nie zniechęca :) Na dzień dzisiejszy mam tyle:

 Krzyżyki są naprawdę maluśkie :)

Myślę, że wszyscy znają już ten wzór, ale dla porządku wstawiam zdjęcie, jak ma wyglądać gotowy obraz:
Dane techniczne:
Wzór firmy HAED wspaniałej Aimee Stewart, projekt Michele Sayetta
wersja Supersized Max Colors
rozmiar 999 x 714 krzyżyków co daje łączną liczbę 717 286 xxx
104 strony woru
rozmiar gotowego obrazu 100 x 71,4 cm
materiał Lugana 25 ct
237 kolorów nici DMC

Same przyznacie, że Odaliska przy ASiT to pikuś :) Jednak nie chcę jej zaniedbać, więc będę haftowała oba hafty na przemian. Spektakularnych efektów przy ASiT nie ma się co spodziewać w tym roku, byłabym szczęśliwa, gdyby udało mi się zrobić 3 strony wzoru. Żeby Was nie zanudzać tym haftem postanowiłam, że postępy będę pokazywała na blogu raz w miesiącu (na koniec danego miesiąca). W planie jest więc 12 odsłon tego cuda w tym roku. Mam nadzieję, że się uda :) Wiem :) Jestem szalona! Tradycyjnie proszę o doping :)

piątek, 6 stycznia 2017

Podsumowanie 2016 roku!

Ten rok to był wielki przełom w moim życiu. I to dzięki Wam. Tak, tak :) Dzięki Wam :)
Gdzieś tam się zagubiłam w tym codziennym zabieganiu, pogoni za "karierą", przez co narastało we mnie poczucie osamotnienia i niespełnienia. Krótko mówiąc, powrót na bloga po 6-letniej przerwie był najlepszą decyzją jaką mogłam podjąć. Bałam się, że nie dam rady, znowu nie będę miała co pokazywać i nikt tu nie zajrzy, bo kiedy mam tworzyć, skoro praca tak mnie absorbowała, a czas przeciekał przez palce. Ale efekty zaskoczyły mnie samą :) Okazało się, że wiele chwil. które kiedyś mi umykało, można przeznaczyć na haftowanie, że wszystko jest kwestią organizacji :). Dalej jest mi ciężko pogodzić to wszystko i jeszcze znaleźć czas dla siebie, ale w końcu zrozumiałam, że tylko szczęśliwy człowiek daje szczęście innym :)) Zmieniłam się pozytywnie :) Wyszłam z jakiegoś emocjonalnego dołka :) Zrozumiałam, że nie wszystko ode mnie zależy i wieloma rzeczami nie warto się przejmować. A przede wszystkim miałam ogromny apetyt na haftowanie, które działało jak balsam na mą duszę :)

A z dorobku robótkowego jestem więcej niż zadowolona. Statystyk nie będzie, bo jestem w tym kiepska, ale sama nie zdawałam sobie sprawy ile tych prac powstało :) Dopiero przygotowując zdjęcia do tego postu zobaczyłam, że jest tego całkiem sporo :)

Przede wszystkim odkurzyłam moją Odaliskę. Na zdjęciu poniżej widać jak dużo udało mi się wyszyć przez ten rok:
Skończyłam 2 zielniki z serii DFEA - hortensję i tulipany. Docelowo ma powstać 5 zielników, więc następne w tym roku :)
Powstały takie sympatyczne zwierzątka:
Skrzacik firmy Neocraft:
Cały rok bawiłam się z Anią Iwańską w tworzenie kartek :) U mnie były tu głównie kartki z drobnymi hafcikami :)
Pozostałe drobiazgi:
Niewiele, ale coś tam powstało z frywolitek:
A ostatnią pracą w minionym roku był Kalendarz Adwentowy :)
 Pozostały jeszcze nieskończone Miechunki i frywolitkowa serwetka Wiosna 2016 wg pomysłu Renulki, która z powodu mojej pomyłki i konieczności odcięcia prawie dwóch rzędów wylądowała w szufladzie... Mam nadzieję wrócić do niej w tym roku :)

A na koniec pokażę Wam jeszcze mój prywatny TUSAL :) Początkowo z lenistwa wrzucałam niteczki do stojącego wazonika, zamiast za każdym razem sprzątać :) Z czasem zauważyłam, że widok przybywających niteczek działa na mnie motywująco i byłam ciekawa, ile nazbieram ich przez cały rok :) I tak oto nazbierało się tyle:

A w tym roku w zbieranie niteczek będę się bawiła wspólnie z Wami :) Organizatorką zabawy jest Hanulek. Szczegóły na bocznym pasku bloga.

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim postem :) Z takim wsparciem to można góry przenosić :) Dziękuję, że jesteście ♥ ♥ ♥

wtorek, 3 stycznia 2017

UFOK-i precz!!!

Przewrotnie zamiast od podsumowania 2016 roku zacznę od planów na rok 2017 :) A właściwie postanowień, bo planów dalekosiężnych nie czynię, gdyż mają to do siebie, że przeważnie nie wychodzą zgodnie z planem :)))
A poza tym ja hafciarsko bardzo kochliwa jestem, więc co mi po planach, kiedy w jednej chwili potrafię głowę stracić dla nowo spotkanego wzoru :) Stawiam więc na spontaniczność :) Niech rok 2017 zaskakuje mnie samą pomysłami, a dla Was też pozostanie niespodzianką co będzie gościć na moim tamborku :) Tyle jeśli chodzi o plany..

Co do postanowień to właściwie mam jedno, ale mam zamiar podejść do niego całkiem serio :) Z UFOK-ami precz!
Mam nadzieję, że pomoże mi w tym Kasia z Krzyżykowego Szaleństwa i jej zabawa UFOK-owy rok 2.

UFOK-ów nie mam dużo, ale te które posiadam doprowadzają mnie już do rozpaczy :)
Przede wszystkim postanowiłam w tym roku wysadzić w kosmos moją Odaliskę. To UFOK nad UFOK-ami. Zaczęłam ją haftować będąc w ciąży z synem, który dziś ma już 11 lat! Czas najwyższy skończyć!!!
Zostało mi do zrobienia 14 stron wzoru, więc może być ciężko osiągnąć cel, bo przypada więcej niż jedna strona na miesiąc. Pocieszam się jednak, że niektóre strony wzoru są niepełne. Cóż, wyzwanie choć trudne to jednak możliwe. Naważniejsza jest motywacja, której mam nadzieję dostarczy mi zabawa u Kasi :)
Tak wygląda Odaliska obecnie:

Ze wstydem wpisuję też na listę UFOK-ów Miechunki... Żeby tak piękny haft znalazł się na liście UFOK=ów?! A jednak... Zaczęłam miechunki w lutym 2016 r. i ich stan na chwilę obecną przedstawia się tak:
Czyli zrobiłam bardzo niewiele :( Obiecuję poprawę i w ramach rehabilitacji chciałabym go skończyć jeszcze w I kwartale 2017 r.

Ostatnim moim UFOK-iem jest portret dzikiego kota zaczęty jeszcze w 2009 r. (!), o czym pisałam TUTAJ.
W tym przypadku jednak usprawiedliwieniem dla porzucenia haftu jest fakt, że wzór który posiadam jest strasznie nieczytelny i dlatego po prostu się poddałam. Kot ma wyglądać tak:
Przerwałam wyszywanie na takim etapie, czyli prawie na samym początku...


 Wzór dalej strasznie mi się podoba, więc jeżeli któraś z Was byłaby w posiadaniu czytelnego schematu tego obrazka to proszę o kontakt, bo chętnie bym reaktywowała haftowanie go.

Zobaczymy, czy na koniec 2017 r. uda mi się odtrąbić sukces w walce z UFOK-ami, ale bardzo proszę o doping :)))







niedziela, 1 stycznia 2017

SAL Kalendarz Adwentowy # 25 Rudolph Reindeer FINAŁ!!!

Witam was w Nowym Roku :) Zacznę od podziękowań za wszystkie życzenia, które od Was otrzymałam :) Wierzę, że się spełnią i będzie to kolejny pomyślny rok, również robótkowo :)
Wyspana po sylwestrowym szaleństwie ogłaszam finał facebookowej zabawy w haftowanie Kalendarza Adwentowego autorstwa Brooke Nolan. Dla przypomnienia, wszystkie wzorki znajdziecie tutaj:
http://www.brookesbookspublishing.com/CrossStitchFreebies2.html

Przedstawiam Wam więc Rudolpha. To jeden z moich ulubieńców :)
 W towarzystwie Sylwestrowych piszczałek, bo w zasadzie powstał jeszcze w starym roku :) Dzisiaj tylko zaramkowany i sfotografowany. Cieszę się, że udało mi się skończyć wszystkie hafciki. Bardzo dziękuję Ani z Kreatywna TV za pomysł na tę zabawę :) Muszę przyznać, że dawno nie haftowałam czegoś z tak wielką przyjemnością jak te zwierzaki :) One mnie po prostu oczarowały!
A to cały zwierzyniec w wielkim rozgardiaszu :) Niestety dzisiaj nie było warunków miejscowych ani pogodowych aby zaprezentować zwierzaki w większym porządku, ale nadrobię to :)
Pozostało mi tylko wyczarować Kalendarz Adwentowy. Tylko, a może AŻ, biorąc pod uwagę, że szyć nie umiem...
Ale będę próbować, już nawet zapisałam sobie tutorial: http://diytozts.blogspot.com/2016/11/tutorial-kalendarz-adwentowy.html. A efekty pokażę w stosownym czasie :))