Strony

czwartek, 30 lipca 2009

Lipcowego kotka czas zacząć ... i skończyć :)

Co ja poradzę na to, że nie lubię spóźnialskich?
Taki mój prywatny fiś :P
Przysiadłam i zrobiłam :)
Niedługo to już chyba wcale spać nie będę :0
Kotek Ewci  prezentuje się tak:

I jeszcze w towarzystwie czerwcowego kolegi:


Mimo, że kanwa była drobna i zarywałam nocki, żeby go zrobić haftowało mi się bardzo przyjemnie gdyby nie obszycia wrr... 

Sam kotek był gotowy w dwa dni, za to backstiche w tych wzorach to koszmar, szczególnie na tak drobnej kanwie jak ta .

No, ale mam już to z głowy, a kotek jutro wyruszy w świat do Agi

A ja idę się w końcu wyspać :))))))

Posted by Picasa

poniedziałek, 27 lipca 2009

Lipcowego kotka czas zacząć :P

Czekał sobie biedny w skrzyneczce, aż wrócę z urlopu...
Ponieważ jestem już mocno spóźniona bo większość koleżanek z zabawy RR skończyło go już lub ma na ukończeniu będę się starała też (w miarę możliwości) szybko nadrobić zaległości :)
Oto efekt porannych zmagań zanim jeszcze dzieci wstały (a wstały o 6.40 :P )...
Posted by Picasa
A potem to już dzień zleciał migiem ...
Mnóstwo miałam spraw do załatwienia po urlopie, taki dzień urzędowo - rachunkowy :(
Mam już dość, jestem zmęczona, ale jutro przecież będzie nowy dzień :))

niedziela, 26 lipca 2009

Samplerek podróżny 1 :)


Wczoraj wróciliśmy do domku, za którym wszyscy (oprócz męża hi, hi..) już się stęskniliśmy.
II część wakacji od 23 sierpnia :)
Będąc tym razem pasażerem w samochodzie wyszyłam kilka niteczek w moim podróżnym samplerku :) Dlaczego podróżnym?
Ano dlatego, że noszę go zawsze w torebce i wyszywam tylko wtedy gdy mam tzw. "chwilę" - w samochodzie, pociągu, poczekalni u lekarza, na placu zabaw itp.,  
W ten sposób hafcik nie kosztuje mnie żadnego "wolnego" czasu, lecz powstaje "przy okazji". Wadą jest jedynie to, że powstaje wolniutko. Na chwilę obecną jest tyle:

Posted by Picasa
Polecam ten sposób wszystkim zapracowanym :) Świetnie się do tego nadają proste wzorki jednokolorowe. A do zerkań i pytań ludzi już się przyzwyczaiłam :)

A dzisiejszy dzień spędziliśmy na obowiązkowym niedzielnym spacerku, chociaż pogoda była taka sobie . Na szczęście nie zmokliśmy :)














piątek, 24 lipca 2009

I znowu słodkości.... :-)

Takie śliczne korale i kolczyki do zdobycia u Marzenki:

http://marzena-handmade.blogspot.com/2009/07/zgarnij-korale.html

Zabawa do 9 sierpnia!

Piękne kolczyki do zdobycia w Atelier Konstancja:


http://artkonstancja.blogspot.com/2009/07/moje-pierwsze-candy_20.html

Zabawa do 30 lipca!

I jeszcze śliczne drobiazgi z okazji "1000" u TuKary :)



http://tukara.blogspot.com/2009/07/1000u-tukaryzapraszam-do-zabawy.html

Zabawa do 26 lipca!

W Zaciszu Wyśnionym do wygrania książka:
http://zacisze-wysnione.blogspot.com/2009/07/253-konkurs-nr-13.html

Pośpieszcie się zgłoszenia tylko dziś do północy!




czwartek, 23 lipca 2009

Wierzbowa wróżka odsłona 3 i inne :-)

Masakra dziewczyny, nie funkcjonuję ostatnio przez te upały!
Nawet o tak późnej porze jest taka duchota, że nie ma czym oddychać, za to komarów cała armia, a tak niesamowicie zjadliwe, że żadne off-y już na nie nie działają, więc ochłodzenie się w ogródku odpada bo zjadłyby mnie żywcem :-(

Ponieważ pierwsza część urlopu dobiega końca i w sobotę wracamy już do Pruszkowa, przez ostatnie dwa dni postanowiłam bardziej przyłożyć się do haftowania i miałam nadzieję podgonić trochę wróżkę.

Wstyd mi jak sobie pomyślę, że tyle czasu ciągnie się już ten projekt.
Otóż wróżki z serii Flowers Fairies podobały mi się od kiedy tylko zobaczyłam je na wystawie DMC. Ponieważ na wszelkie wystawy chodzę z latoroślą to od razu usłyszałam od niej "mamusiu uszyj mi taką, taką i taką..."
Okazja nadarzyła się kiedy przeprowadziliśmy się do większego mieszkania i urządzaliśmy córeczce pokoik. W tym właśnie pokoiku cała ściana przy łóżeczku czeka na te właśnie wróżki...
Trzy, a najlepiej cztery tego samego rozmiaru, oprawione w te same ramki...
Najgorsze jest to, że czeka już przeszło rok (minął w marcu) i jak w końcu nie wezmę czarodziejskiej różdżki i nie wyczaruję min. 48-godzinnej doby to poczeka jeszcze drugie tyle i córa gotowa mi wyrosnąć z wróżkowego tematu :-(

Pierwsza wróżka jest już gotowa i wygląda tak:

a tu zbliżenie:

Czeka w szufladzie na siostry.

Willow Fairy to dopiero druga wróżka na tamborku. Na dzień dzisiejszy mam tyle:


Posted by Picasa
Już jej trochę widać, ale do końca to jeszcze ho, ho...
Nie wiem jak Wam, ale mi w te upały haftuje się fatalnie. Spocone ręce lepią się do materiału, oczy szybko nużą się, ogólnie duchota nie wpływa na mnie mobilizująco, także cieszę się że już mam tyyyle... :-0, chociaż naiwna miałam nadzieję, że do końca urlopu uda mi się ten hafcik skończyć (hi,hi..)

Po powrocie do domu będą czekały na mnie inne obowiązki, więc czasu na haftowanie jak na lekarstwo. Poza tym będzie czekał już mocno spóźniony kot RR. Ehh, czemu ta doba nie jest z gumy?!

Na pocieszenie zapisałam się na słodkości:

LORENA ma dla nas przepiękny komplet wykonany haftem cieniowanym
Zabawa do 31.07.
PENINIA ART chce ofiarować komuś przecudnej urody notesik.
Zabawa do 14.08


Echa komentarzy:
Wszystkim bardzo dziękuję za pozostawione tu miłe słowa :)
Cieplutko mi się robi na serduszku, na myśl że już ktoś czyta moje notki :)

Agnieszko, Aniu - oczywiście cennik zabiegów w spa w Nałęczowie to nie jest żadna tajemnica.
Moim zdaniem nie są to bardzo wygórowane kwoty biorąc pod uwagę to jakie efekty przynoszą.
Godzinny karnet do Atrium kosztuje 13 zł w tygodniu i 17 zł w niedzielę i święta i obejmuje wszystkie opisane przeze mnie atrakcje z wyjątkiem basenu z białą glinką. Kąpiel w białej glince kosztuje 35 zł i bardzo polecam - czułam ogromną różnicę w wyglądzie skóry.
Najdroższy był masaż - zapłaciłam 100 zł, ale wzięłam "full opcję" (godzinny, całego ciała i z olejkami), ale powiem Wam, że było to najlepiej wydane 100 zł od dłuuuugiego czasu..
Reala - ja też dopiero po blisko 11 latach małżeństwa odkryłam, że czasami można zrobić coś dla siebie, chociaż myślę że to doskonałe miejsce na "weekend we dwoje". Do tej pory też grzecznie "siedziałam" w domku z dziećmi :)))))

poniedziałek, 20 lipca 2009

Cudowny weekend w spa w Nałęczowie :-)

Jak już wiecie weekend spędziłam w Nałęczowie oddając się rozkosznym zabiegom dla ciała i przyjemnościom dla duszy :-)

Daaawno nie czułam się tak cudownie...

Nałęczów to malownicza miejscowość położona 25 km od Lublina, o tradycji uzdrowiskowej sięgającej II połowy XVIII wieku.

Uwierzcie mi, że tam czas się zatrzymuje...

Nie widać pośpiechu, zgiełku, ruchu, jest cudowny zapach świeżości w powietrzu, wszędzie cudowna zieleń, wokół lasy, a w nich wąwozy..



Sama miejscowość przepiękna, z cudownym parkiem zdrojowym, ze stawem pełnym ryb:












Często odwiedzaliśmy Dom zdrojowy, a w nim pijalnię wód mineralnych oraz.... pijalnię czekolady (mniammm)









Jednak najwięcej czasu spędzałyśmy tu:



Atrium to wodny kompleks z basenem Aquatonic oferujący mnóstwo atrakcji, z których skrzętnie korzystałyśmy.
To pielęgnacja i masaż, w których zostały wykorzystane powietrze i woda, właściwie ukierunkowane i wypuszczane pod odpowiednim ciśnieniem.:
- gejzery wodny i wodno-powietrzny - gejzery stymulują kolejno strefy energetyczne od stóp, poprzez mięśnie kręgosłupa do kręgów szyjnych. Dysze masujące wzmacniają i rozluźniają mięśnie karku, modelują biodra, uda i brzuch.
- łabędzia szyja" - woda dużym strumieniem, pod dużym ciśnieniem masuje kark, barki, ramiona, plecy, uelastycznia napięte mięśnie
- łóżko bąbelkowe - tysiące bąbelków powietrznych masuje plecy, pośladki i nogi; dotlenia je, poprawia ukrwienie i rozluźnia mięśnie
- ławeczki perełkowe - pozycja siedząca; powietrze pod odpowiednim ciśnieniem masuje pośladki, biodra, tors, biust
- "sztuczna rzeka"- w zakolach basenu umieszczono specjalne dysze wodne, które umożliwiają "pozytywny wysiłek" - płynąc pod prąd kształtowania jest cała sylwetka lub relaks - pozwalamy ciału unosić się z prądem
- Aquaaerobik
-saunę suchą i mokrą
-jaccuzi

Wyjątkową propozycją Atrium jest pierwszy w Polsce basen białej glinki, sprowadzanej na potrzeby zabiegów w SPA z Grecji.

Najczęściej, biała glinka wykorzystywana jest w zabiegach kosmetycznych twarzy. Jednak w Nałęczowie można zastosować ten zabieg na całe ciało. Biała glinka poprawia wygląd skóry i wygładza ją tak, że mogę Wam szczerze powiedzieć, że po 20 min. kąpieli skórę miałam niesamowicie miękką i aksamitną w dotyku...

Wieczorem zafundowałyśmy sobie wyjątkowy godzinny relaksacyjny masaż całego ciała z olejkami eterycznymi, podczas którego byłam w niebie :-)

Do tego wspaniałe towarzystwo, spacery po wąwozach i dobre jedzenie sprawiły, że wróciłam jak nowo narodzona :-)

Polecam wszystkim zestresowanym i zabieganym, to cudowne miejsce na weekend we dwoje :-)

Więcej informacji na: www.spanaleczow.pl/


Posted by Picasa

Huraaaaa !!! Pierwsze candy i od razu wygrana !!!



No po prostu nie mogę uwierzyć!!!

I rzeczywiście jestem w siódmym niebie bo ten oto przecudny stworek pingwiniorek chyba będzie mój :)))))

Zdjęcie pożyczone z blogu Gulki:


Wygrałam candy u Gulki :))))
97 losów i akurat mi się udało, no, no chyba zacznę grać w totka :)

Guleczko dziękuję bardzo, bardzo, że jedno z Twoich cudeniek trafi do mnie :)))

Cieszę się bardzo!
Posted by Picasa

piątek, 17 lipca 2009

Candy, candy !!!

Gulka z blogu Moje pokraczne twory częstuje pysznymi cukiereczkami:)
Pierwszy raz biorę udział w takiej zabawie i byłabym w siódmym niebie, gdyby do mnie trafił jeden z tych cudnych stworków:)
Losowanie w niedzielę.

Również u Jednoskrzydłej można wygrać prawdziwe wspaniałości - cudną biżuterię.
Zajrzyjcie na jej blog. Losowanie 20.07

przy okazji chciałabym Wam Kochane
BARDZO SERDECZNIE PODZIĘKOWAĆ
za tak ciepłe przyjęcie mnie do blogowego świata :)

czwartek, 16 lipca 2009

Wierzbowa wróżka 1 i urlop w urlopie :-))))


Wczoraj i dziś znów troszkę podłubałam przy wróżce. Na chwilę obecną mam tyle:


Hafcik robi się bardzo przyjemnie i szybko go przybywa biorąc pod uwagę, że poświęcam mu 1-1,5 godz. dziennie. Myślę, że męczące będą dopiero backstiche.

Jutro przyjeżdża do nas mężuś, a ja zostawiam mu dzieciaczki i ........ znowu UCIEKAM!!!
Ale wyrodna ze mnie baba, ale trudno :)))))))) Znów uciekam na weekend do Nałęczowa!!!

Znów - bo byłam tam w zeszły weekend, choć nie macie pojęcia ile mnie to psychicznie kosztowało i jak długo trzeba mnie było namawiać :-))))), a to dlatego, że przez prawie 11 lat małżeństwa nigdy, nigdzie nie ruszałam się bez męża i dzieci, a tu taka rozłąka na całe 2 dni!!!

Ale powiem Wam, że to cudowna sprawa taki weekend w SPA w Nałęczowie :) Polecam z całego serca! Można wspaniale naładować baterie, nie mówiąc już o cudownych zabiegach dla ciała :)
A efekt z daleka widoczny, skoro mąż wysyła mnie tam po raz drugi!!!

Tym razem jednak nie jadę sama. Zabieram ze sobą cudowną osóbkę, która odegrała ogromną rolę w moim życiu i bardzo wiele jej zawdzięczam. Nie widziałyśmy się 2 lata, dlatego już nie mogę się doczekać tego wyjazdu i spotkania z Moniką. Mamy sobie tyle do powiedzenia :))
Do zobaczenia po weekendzie!

poniedziałek, 13 lipca 2009

Wierzbowa wróżka - początek :)


Od tygodnia jestem na urlopie, więc czasu na robótki powinno być więcej.. -:)

No cóż u mnie z tym czasem to niestety kiepska sprawa bo wyjechałam z dobytkiem sama, mężuś niestety chodzi do pracy, więc nie ma mnie kto odciążyć :)

Dobytek co prawda przekochany, ale baaaardzo absorbujący to córcia (6lat) i synuś (niedługo skończy 3 latka). To ciekawskie i wszędobylskie maluchy, więc całe dnie spędzamy "w terenie" zajęci odkrywaniem świata :)










Tak więc z tym czasem na robótki to tylko o tyle dobrze, że jak już towarzystwo wieczorem "padnie" to mam go tylko i wyłącznie dla siebie bo odpadają wszelkie prace związane z zawodem "kury domowej", a to jak same wiecie baaardzo dużo :)

Na ten lipcowy urlop wzięłam ze sobą dwie prace, dzisiaj pokażę wam wierzbową wróżkę DMC, którą kilka dni temu zaczęłam. Na chwilę obecną mam tyle:




Biorąc pod uwagę prawie tydzień wyszywania to niewiele, ale nie martwcie się - traktuję ją tylko jako przerywnik od innego kolosa, którego też chciałam podgonić na urlopie. Kolosa pokażę następnym razem :)

niedziela, 12 lipca 2009

A jednak się zdecydowałam....

Od miesięcy nosiłam się z myślą o utworzeniu własnego bloga, ale sama skutecznie do tej pory się zniechęcałam obawiając się, że zabierze mi to resztki wolnego czasu i już kompletnie nie będę miała kiedy przysiąść przy moich ukochanych robótkach :)
Czasu na "tworzenie" mam tak mało, iż wydawało mi się, że zanudziłabym na śmierć moich ewentualnych czytelników bo postępy w moich pracach są baaardzo powolne..
Jednak koleżanki z zabawy Round Robin, w której biorę udział zdopingowały mnie na tyle, że.... postanowiłam spróbować :)

Korzystając z tego, że jestem na urlopie dzisiejszy wieczór poświęciłam na naukę poruszania się po bloggerze, póki co nie wydaje mi się to trudne, ale zobaczymy jak będzie dalej :)
W każdym razie chciałabym was kochane oficjalnie

Powitać na moim blogu :)