Strony

wtorek, 25 kwietnia 2017

Wiosna 2017 - X

Serwetka, która już zaczyna być serwetą, znów urosła o jeden rządek. Bardzo mnie to cieszy :)
Może uda się skończyć w terminie? :)

Dziękuję za tyle serdecznych komentarzy pod Panną Misiową :) Wiem doskonale, że różnie jest z tą aktywnością
w podróży. Mnie akurat to nie przeszkadza, a podróż mija szybciej i przyjemniej.  Musiałam się jednak przełamać,
bo zawsze jakoś wstydziłam się wyjąć robótki w miejscu publicznym :) Zupełnie niepotrzebnie, bo moja twórczość nie wzbudza większego zainteresowania w pociągu, gdyż praktycznie każdy podróżuje trzymając nos w swoim telefonie :P Co najwyżej spotykam się z przelotnym uśmiechem współpasażerów :) Zysk jest spory, bo całkiem sporo czasu marnowało się w tych podróżach - wychodzi aż 5 godz. tygodniowo, dlatego cieszę się z mojego sposobu "łapania chwil".
Wam też polecam (oczywiście tym, które mogą). Pozdrawiam cieplutko :)

18 komentarzy:

  1. Też często mam opory przed wyciąganiem robótek gdzieś poza domem :)
    Frywolitkową serwetką zachwycam się niezmiennie :) a teraz na żywo zachwycam się jeszcze Twoim wielkanocnym jajkiem i na prawdę nie wiem, jak z takiej cienkiej niteczki powstają te wszystkie cuda :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna serweta, podziwiam postępy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Serweta podoba mi się już od dawna, ale nadal pięknieje w oczach. Co do robótek w podróży, to też mam opory przed upublicznianiem, ale może się przełamię.
    Pozdrawiam wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja Ci zazdroszczę tej serwety, przepiękna jest! A ja z kolei nie mam oporów przed robótkowaniem w tłumie. Wszystkim którzy nie mają z haftem krzyzykowym do czynienia kojarzy się on z babciowatym nudnym zajęciem, a ja lubię patrzeć na ich lekko zdziwione i pełne uznania twarze jak widzą jakie nowoczesne i wcale nie babciowate wzory można wyhaftować :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała serweta...coś przepięknego !
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Serweta rośnie i pięknieje w oczach! W lecie czasami wychodzę z haftem na zewnątrz, sąsiedzi dziwnie się patrzą, ale to mnie nic nie obchodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. CUDO!!!
    I mi zdarza się haftować w miejscach publicznych...

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowna!!! Tylko pozazdrościć talentu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super :) Pięknie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Do dziś pluję sobie w brodę, że nie poszłam na kurs frywolitki, gdy we Wrocławiu odbywała się wystawa DMC. Jestem z tych co się uczą, patrząc jak inni robią. Niby od czego YouTube (tak nauczyłam się podstaw szydełka), ale na żywo jakoś tak lepiej.

    Od dawna wzdycham do tej Twoje wersji serwety. Jest przepiękna. Taka misterna.

    A co do publicznego robótkowania, to jak słusznie zauważyłaś, dziś wszyscy żyją z nosem w telefonie. Stoją, jadą, idą patrząc się w telefon. Rzadko kiedy ktoś zauważy, że coś się obok dzieje. Więc nie ma się czego wstydzić, tylko wyszywać, dziergać, frywolitkować??, gdy tylko jest okazja. Szkoda czasu. A może przy okazji ktoś się zainteresuje i też zarazi.

    Pozdrawiam Małgosia
    http://margoinitka.pl/

    OdpowiedzUsuń
  11. ależ zasuwasz dziewczyno ;)
    Piękna jest heh...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ona jest fenomenalna! Prześliczna i cudowna! Powodzenia, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam patrzeć na tą serwetę i podziwiać jak przybywa! :)

    OdpowiedzUsuń